sobota, 26 lipca 2014

Oneshot: Neji x Lee


- ... Ale to ja tu jestem geniuszem, nie Ty! – krzyknął Neji.
- To że nie potrafię używać ninjutsu, to nie znaczy, że nie mogę być geniuszem! – odparł Lee.
- Dobra, dobra. Przestańcie – uspokajała ich Tenten.
- To mu wytłumacz, że nie możemy teraz wybiec im na drogę tylko, dlatego że on jest podekscytowany misją... Jak to zrobimy cała misja pójdzie się pieprz...!
- Neji!
- Khm. Jak to zrobimy cały nasz wysiłek pójdzie na marne... – poprawił się Neji.
- Pragnę Was powiadomić, że kupcy uciekli – nagle ni stąd, ni z owąd pojawił się Gai.
- Gai- sensei?! Co Ty tutaj robisz? – zapytał Lee.
- Skończyłem właśnie swoją misję, więc postanowiłem, że do Was wpadnę... Ale... Nie wygląda, aby... O co właściwie się kłócicie?
- Nic takiego, sensei – powiedział Neji, a Lee tylko poparł go, kiwając głową.
- Wpadłem tylko na chwilę, bo podobno Piąta ma dla mnie jeszcze jakąś misję. Zakończcie swoją sukcesem...
- Hai! – odpowiedziała chórem cała trójka, a Maighto ruszył w dalszą drogę.
- ... Dobra. Odnajdźmy kupców i dokończmy, to zadanie – powiedziała brązowowłosa.
- Mhm – mruknął Neji.

Po około godzinie udało się im znaleźć kupców i ochronić ich przed złodziejami. Ruszyli w stronę pobliskiej wioski, aby przenocować w jakimś tanim hotelu, ponieważ robiło się już późno.

Zakwaterowali się do swoich pokoi. Neji i Lee mieli wspólny, a Tenten miała swój trzy pokoje dalej.

Od godziny dotarcia do hotelu w pokoju chłopaków nie było ani chwili spokoju. Neji i Lee cały czas się kłócili o to czy shinobi, który nie umie używać ninjutsu może być geniuszem.
- Nie rozumiesz, że ktoś kto nie potrafi używać ninjutsu nie może być shinobi?!
- Zamknij się! Będę najlepszym shinobi w wiosce... Nie! Będę najlepszym shinobi w świecie ninja!
- Taa... Jasne...
- Chłopcy! Zamkniecie się w końcu?! – nagle weszła do pokoju, wkurzona tym całym hałasem, Tenten – Drzecie się tak, że słychać Was na całą wioskę! Uspokójcie się, bo nas wywalą z hotelu... Po co się kłócicie? ... Neji, jesteś geniuszem z klanu Hyūga, a Ty Lee jesteś najlepszym shinobi, który nie umie używać ninjutsu jakiego kiedykolwiek widziałam. Nie musicie się kłócić o to kto jest lepszy...- i po tych słowach szatynka wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- ...Khm... Tenten nie zna innego shinobi, który nie umie używać ninjutsu – powiedział Hyūga, po czym na twarzach obydwu ninja pojawił się delikatny uśmiech...
- ... Przepraszam Neji... – powiedział po chwili Lee.
- Hm? Nie, to ja przepraszam. Nie powinienem tak do Ciebie mówić...
- Więc zgoda? – uśmiechnął się Krzaczasty.
- Zgoda – potwierdził Neji.
- Umm... To co idziemy już spać?
- ... Wiesz co? Mam lepszy pomysł...
- Hee??? Jaki? – zapytał zdziwiony Lee, a przystojny użytkownik Byakugan’a się uśmiechnął.
- ... Idę się umyć... – powiedział Neji i poszedł do łazienki.

W tym czasie Lee, który czekał aż będzie jego kolej na wzięcie prysznicu, rozmyślał o co chodziło długowłosemu. Niestety przez te 15 minut, które zaoferował mu Neji, biorąc prysznic, Brewka nic nie wymyślił.

- Co robisz? – zapytał Hyūga, wychodząc z łazienki.
- Ymm... Słuchaj... O co Ci chodziło mówiąc, że „Masz inny pomysł”?
Neji uśmiechnął się i podszedł do Lee’ego.
- Chcesz się dowiedzieć? – odpowiedział pytaniem Neji, lekko się uśmiechając.
- Mhm.

Kiedy tylko szatyn usłyszał jak Lee przytaknął, rzucił go na łóżko, po czym sam usiadł na jego biodrach.
- N- Neji? Co Ty robisz? – zapytał zdezorientowany Krzaczasty.
- Odpowiadam na Twoje pytanie – powiedział Byakugan’owicz uwodzicielskim głosem.
- Hyy?

Neji musnął delikatnie usta Brewki i podszedł do drzwi, aby je zamknąć.
- No to teraz nikt mi nie przeszkodzi – mruknął do siebie szatyn z godnym psychopaty uśmieszkiem.
- Co?! O czym Ty...
W tym momencie Neji złożył kolejny pocałunek na ustach Krzaczastego i wrócił do wcześniejszej pozycji na nim.
- Neji co Ty robisz? – zapytał niewinnym głosem Lee jak tylko szatyn oderwał od niego usta.
- Jak to co? Godzę się z Tobą...
- Hm? Ale... Jak ktoś nas usłyszy?
- To co? I tak nas tu nikt nie zna.
- A Tenten?
- Och, przestań. Tenten jest trzy pokoje dalej, a ściany w tym hotelu są dosyć grube.
- Ale to... Ty jesteś chłopakiem... I ja też... No i my...
- No i co?! Skończ z tym! Nie chcesz się ze mną pieprzyć?!
- Hm?! Ymm... To nie tak... Ja po prostu...
- Skoro to nie tak, to przejdźmy do...
- Ale...! Ja... My... Czy my możemy?
- A kto Ci zabroni, kotku? – zapytał, a raczej stwierdził, Neji przybliżając swoje usta do szyi Brewki – Jeżeli mnie nie chcesz, to Cię zwyczajnie zostawię, a jeżeli nie masz nic przeciwko, to przestań w końcu gadać...
- Ym... No... Ja... To... To jest niemoralne!!!
- ...Co? ...
- T- To jest niemoralne... – mruknął Lee.
- Jak ja Ci zaraz powiem co jest niemoralne, to...! – krzyknął Neji, podnosząc rękę z chęcią walnięcia Brewki, jednakże szybko ją opuścił – Huuu... To nie ma znaczenia... Kto Ci powiedział, że to jest niemoralne? Mamusia?
- ... No po prostu... To jest niemoralne i już!
- Ach! Zamknij się wreszcie! – krzyknął długowłosy i opuścił swe usta na usta Krzaczastego.
Gładził delikatnie wargi Lee’ego swoimi. Po chwili do jamy ustnej bruneta wsunął się zwinnie język Neji’ego. Szatyn jakby szukając czegoś, ruszał powoli swoim językiem w ustach Brewki. Kiedy tylko jego język zatrzymał się na jakimś miękkim obiekcie, który był językiem bruneta, zaczął go oplątywać swoim zwinnym i delikatnym językiem. Jednakże Neji’emu, to nie wystarczało. Chciał więcej, więc wśliznął szybko swoje ręce pod koszulkę Brewki i zaczął nimi wędrować po jego brzuchu. Lee w tym czasie nie wiedział co ma zrobić. Nie wiedział czy ma uciec, czy może oddać się długowłosemu. Po chwili drgnął, ponieważ Neji zaczął bawić się jego sutkami. Lee poczuł, że jego członek zaczyna domagać się więcej, ale on nadal nie wiedział co ma robić, więc tylko wyczekiwał co stanie się dalej. Neji ssał sutki bruneta, a ten cicho pojękiwał. Podniecało, to szatyna. Possał jeszcze chwilę dwa guziczki na klatce piersiowej Brewki i zsunął się niżej. Przez spodnie zaczął masować członka Krzaczastego, a ten pojękiwał coraz głośniej.
- N- Neji... C- Co Ty robisz?
- Cii... Zaraz będzie jeszcze lepiej – szepnął Neji i wrócił do swojego zajęcia.
Nie śpieszył się. Powoli i delikatnie masował penisa bruneta. Po chwili rozpiął rozporek Lee’ego. Teraz delikatnie przejechał po białych majteczkach Brewki i od razu je ściągnął. Kiedy tylko członek Brewki pojawił się na powierzchni, Neji ściągnął swoje spodnie i bieliznę. Zaczął delikatnie masować opuszkami palców penisa bruneta. Jeździł w górę i w dół, a Brewka tylko pojękiwał. Faktycznie, było mu dobrze. Było lepiej niż kiedykolwiek. Po chwili szatyn przestał. Miał dość tylko dotykania Lee’ego rękami. Chciał więcej. Chciał go poczuć w sobie. Przejechał jeszcze raz palcem po penisie Krzaczastego i po chwili wziął go do ust. Lee cichutko zamruczał. Neji na ten odgłos tylko jeszcze bardziej się uśmiechnął. Zaczął powoli ruszać ustami w górę i w dół. Lizał delikatnie penisa Brewki. Co jakiś czas przestawał, aby trochę poirytować Lee’ego, a za chwilę znowu go lizał. Składał na nim delikatne pocałunki, co wywoływało u bruneta podniecenie. Po chwili szatyn wyciągnął penisa z ust.
- Hm? Co robisz? Dlaczego przestałeś? – zapytał zdziwiony Lee.
- Podoba Ci się? – uśmiechnął się długowłosy.
- Mhm – przytaknął, czerwieniąc się, Brewka.
Neji wepchnął swojego palca w usta Krzaczastego i powiedział mu, aby go poślinić. Ten grzecznie wypełnił rozkaz. Wtedy szatyn włożył powoli palec pomiędzy pośladki Lee’ego.
- Aaa! Co Ty robisz?
- Cii... Zaraz będzie w porządku, kochanie...
Kiedy Lee przyzwyczaił się do tkwiącego w jego tyłku palca, Neji zaczął nim poruszać. Do góry i w dół, w prawo i w lewo. Po chwili dodał dwa kolejne palce. Lee znowu krzyknął. Tym razem Neji zamiast poczekać, wepchnął palce jeszcze głębiej.
- Aaa! Neji! Przestań!
- Za chwilę się przyzwyczaisz. Spokojnie.
Neji powoli i delikatnie ruszał palcami wewnątrz bruneta. Za jakąś chwilę wyciągnął gwałtownie palce, na co Lee głośno jęknął.
- Dlaczego je wyciągnąłeś? Już się przyzwyczaiłem...
- No właśnie...
Neji pomasował swojego penisa i włożył go do dziurki pomiędzy pośladkami Brewki.
- Aaa! Neji! To boli!
Szatyn na te słowa wbił go tylko głębiej. Odczekał chwilkę i choć Lee jeszcze się nie przyzwyczaił, zaczął ruszać swoim penisem. Teraz Neji poruszał nim powoli do siebie i do Brewki, który rozkosznie pojękując, podniecał napalonego szatyna.
- Jesteś słodki... – powiedział cichutko Neji.
- Ughmm... N- Neji... T- To... To nadal boli...
- Zaraz przestanie, misiu...
Neji pchał coraz mocniej. Po chwili zauważył jak strużka krwi spływa na pościel. Uśmiechnął się psychopatycznie i wepchnął penisa jeszcze mocniej, przy czym Lee doszedł, wykrzykując jego imię. Neji poruszał się jeszcze chwilę i sam doszedł. Wyciągnął swojego penisa, po czym przybliżył go do twarzy bruneta.
- Obliż – rozkazał.
Brewka na te słowa wysunął niepewnie język i polizał członka Neji’ego.
- Jeszcze – powiedział szatyn, wpychając swojego penisa do ust Brewki.
Brewka zaczął krążyć językiem po twardym członku długowłosego. Neji widząc, że Lee czuje się niepewnie, zaczął sam poruszać swoim penisem wewnątrz ust bruneta. Zaczął powoli, ale jego tempo zaczęło szybko przyśpieszać. W pewnym momencie Neji wbił się mocno penisem w gardło Krzaczastego. Po chwili z ust bruneta zaczęła wyciekać sperma. Sunęła się powoli po podbródku Lee’ego. Szatyn wyciągnął członka i oblizał białą ciecz na twarzy Brewki. W tym momencie z penisa Lee’ego znowu wytrysnęła sperma. Neji uśmiechnął się zawadiacko i zlizał ją z członka bruneta. Brewka jęknął cichutko.
- ...Nie było aż tak źle, co? – zaśmiał się Neji i pocałował delikatnie bruneta.
- Mhm – odpowiedział Lee.
- Idź się umyj, kochanie...
- Hm? ... A- Ach... Tak – wyjąkał Krzaczasty i ruszył w stronę łazienki, ale po chwili wrócił się, aby wziąć spodnie do spania.
- Aż tak było dobrze, że Ci się coś w głowie pomieszało? – zapytał, podśmiewując się cichutko, Neji.
- Hahaha, ale śmieszne – mruknął pod nosem Lee.
- No idź już się myć, idź...
- No a co niby robię? – burknął brunet, wchodząc do łazienki.


Następnego dnia wszyscy spotkali się przy recepcji, aby oddać klucze.
- No i co chłopaki? Nie pozabijaliście się? – zapytała Tenten.
- No co Ty? My? – zaśmiał się Neji, patrząc na Brewkę.
- A kto inny? Przecież to Wy kłóciliście się cały wczorajszy wieczór – stwierdziła szatynka.
- Nie pamiętam – powiedział długowłosy, kładąc na ladę klucz od pokoju.
- Hahaha, bardzo śmieszne. Czyli się pogodziliście, tak?
- No jasne – odpowiedział Neji, patrząc porozumiewawczo na Lee’ego.
- To dobrze – Tenten oddała klucz i wszyscy ruszyli w stronę Konohy.


______________________________________________
Konichiwa! ^-^
Dawno nie było rozdziału, wiem. Jednakże na dzisiaj wstawiłam Wam Oneshot'a, którego pisałam dosyć długo... Dlaczego długo? Po prostu, nie wiedziałam co mam napisać, aż w końcu uznałam, że wyzwolę swoje zboczone myśli w tym oto opowiadaniu. (-'3')- Mam nadzieję, że Wam się spodoba ^-^
Miłego dnia! :)












2 komentarze:

  1. Hahaha!!
    Kami-sama, powstrzymaj te łzy z moich oczy!
    Kochana, to było boskie! Przepraszam, ale uśmiałam się na całego z "misia"! A ogóle wypowiedzi Neji'ego... zmieniłaś go idealnie do takiej roli! Strasznie mnie zaskoczyła Hentai'owa Basia, nie ładnie, nie ładnie ;)
    Super, dzięki, że mogłam się pośmiac. A i czy byś mogła wznowic ankietę, bo chce zagłosowac :P Wcześniej nie mogłam, bo mnie nie było ;c
    Pozdrawiam.
    Alexxis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! xD Dziękuję :3 Jasne, już wznawiam :)

      Usuń