poniedziałek, 26 maja 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 7

~Kakashi~

Po opuszczeniu domu Iruki, od razu ruszyłem w stronę mieszkania Tenzō. Kiedy tam dotarłem okazało się, że jutrzejszego dnia wraz z nim i Team 7 wyruszam do Sunagakure.
Wróciłem do domu i wziąłem się za pakowanie plecaka. Kiedy skończyłem to robić, poszedłem pod prysznic.
... Ciekawe co to za misja...
Cóż... Po tym jak się już umyłem, ubrałem się w spodnie od piżamy i poszedłem spać.



**************************************************** 


~Naruto~

Czekaliśmy z Sakurą i kapitanem Yamato pod bramom już ponad godzinę. Oczywiście, Kakashi- sensei zawsze się spóźniał, jednakże i tak mnie to za każdym razem wkurzało. Czekać godzinę w takim upale, to gorsze od jakiejkolwiek misji.
- Hmm... Powinniśmy już ruszać – powiedział kapitan Yamato.
- Właśnie. To podobno bardzo ważna misja, nie możemy się spóźnić – odpowiedziała mu Sakura. Widać było że też była nieźle wkurzona.
- To chodźmy sami. Ten nierozgarnięty zboczuch najwyżej nas dogoni – stwierdziłem. Przecież nie będziemy czekać wieczność...
-Ohayō, drużyno! – usłyszałem nagle za sobą głos Kakashi – sensei’a.
- Pff... O wilku mowa... – powiedziałem.
- Kakashi- sensei, spóźniłeś się! – krzyknęła Sakura.
- Wiem, wiem... Niestety, ale spotkałem na drodze starszą panią i...
- KŁAMSTWO! – krzyknęliśmy chórem wraz z Sakurą i kapitanem Yamato.
- ... Ym... No to co powiecie na to żebyśmy już ruszyli w drogę? – zapytał zbok z głupim uśmiechem.
- Wreszcie... – odpowiedziałem.

Ruszyliśmy w stronę Sunagakure.
Po kilku godzinach przy granicy Kraju Ognia zatrzymaliśmy się w małej wiosce. Kupiliśmy tam prowiant i ruszyliśmy dalej.
Nie mieliśmy szczęścia.  Kiedy dotarliśmy do Kraju Piasku i byliśmy w środku pustyni, rozpętała się burza piaskowa.
- I co teraz? – spytałem.
- Cóż nie mamy innego wyboru jak iść ostrożnie w stronę Suny – odpowiedział mi Kakashi- sensei.
- Racja. Nie mamy się gdzie zatrzymać – rzekła Sakura.

Powoli i ostrożnie brnęliśmy w stronę punktu naszej misji. Po jakiś 20 minutach burza ustała. Przyśpieszyliśmy trochę tempo i po kilku godzinach zrobiliśmy sobie przerwę.
- Tu zanocujemy – powiedział kapitan Yamato, wskazując na jakąś niedużą jaskinię.
- Mhm. Wreszcie trochę odpoczynku! – ucieszyłem się, ale... – Ym... Tylko że ja... Ja zapomniałem śpiwora... – kurde! Kompletnie zapomniałem. I co teraz? Chyba nie będę musiał spać w jednym z Kakashi- sensei’em
- Wiedziałam... Dlatego wzięłam też dla Ciebie, Naruto.
- Ooo... Sakura- chan jesteś dla mnie taka miła... Chyba się we mnie zakoch...
- Nawet sobie nie myśl! Baaka! – i właśnie w tym momencie dostałem z „liścia” w twarz... Ała...
- N- nie musiałaś tego robić, Sakura- chan... Bez przemocy też bym załapał...
- Dobra, wystarczy. Lepiej połóżcie się już spać, bo z samego rana musimy wyruszyć – powiedział siwy zboczeniec, który już trzymał w ręce tę swoją porno- książkę.
- Hai, hai... – odpowiedzieliśmy z Sakurcią i położyliśmy się w śpiworach.


**************************************************** 


~Tenzō~

- Kakashi- senpai, Kakashi- senpai, powinniśmy już się zbierać... – budziłem siwowłosego jōnin’a.
- Ymmm... Yamato? ... Co Ty tak nade mną wisisz?
- Gomen, ale po prostu budzę Cię już od jakiś 10 minut...
- Ahh...Poważnie?
- Mhm. Powinniśmy budzić resztę i ruszać do Sunagakure.
- Dobra...

Obudziliśmy Sakurę i Naruto, a następnie szybko coś zjedliśmy.
- Okey! Zbieramy się – powiedział Kakashi.
- Hai – odpowiedzieliśmy z zielonooką i blondynem.

Do Suny szliśmy około 7 godzin.

- Ahh... Wreszcie... – wydyszał Naruto.

- Witajcie! – usłyszeliśmy po chwili głos Gaary, dochodzący z głównej bramy.
- O! Gaara – uśmiechnął się Naruto.
- Miło Cię widzieć – powiedziała Sakura ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Witaj... Co się dzieje Kazekage- sama? -  zapytał Kakashi- senpai.
- Może wytłumaczę Wam to później. Pewnie jesteście zmęczeni. Zaprowadzę Was do pokoi.

Weszliśmy do wioski i zauważyłem, że na ulicach nie ma żywego ducha.
- Gdzie się wszyscy podziali? – spytałem.
- No właśnie... Wolą nie wychodzić, ponieważ ostatnio w Sunagakure zdarzają się kradzieże i morderstwa... Niby to nic trudnego znaleźć przestępcę, jednakże wysłałem większość shinobi, a oni nadal nic nie znaleźli. Ani jednego śladu...
- Dziwne... – mruknął niebieskooki.

Po tym jak zjedliśmy kolację i rozpakowaliśmy się zebraliśmy się w pokoju Kakashi’ego, aby uzgodnić od czego powinniśmy zacząć, aby złapać winowajcę.

- Nie sądzie, aby to była jedna osoba... – powiedziałem.
- Dokładnie. W pojedynkę nie dałaby rady zamaskować tak dobrze śladów – zgodził się ze mną siwowłosy.
- Jak to możliwe, że ludzie Gaary nic nie znaleźli? Przecież to niemożliwe... – powiedział Naruto.
- Nie mam pojęcia. Strasznie to dziwne – powiedziałem.
- To co robimy? – zapytała Sakura.
- Na początku rozejrzymy się w wiosce, a jeżeli nic nie znajdziemy, to zaczniemy poszukania poza wioską – powiedział Kakashi.
- Jasne, ale skoro shinobi z Suny nic nie znaleźli, to niby dlaczego my mielibyśmy to zrobić? – zauważył Naruto.
- Nie mamy zbytnio wyboru... – odpowiedział siwy jōnin.
- Hm... Zastanawia mnie jeszcze jedno. Jeżeli jest to osoba spoza wioski, to jak się do niej dostała, przecież Sunagakure jest chroniona, a jeśli to osoba z wioski, to znaleźliby coś, jakiś ślad... To nie będzie łatwa misja...
- Racja... Jeżeli za tydzień wrócimy do Konohagakure, to będzie dobrze – odpowiedział zmartwiony tym wszystkim Kakashi.
- Dobra. Możecie już wracać do swoich pokoi – powiedziałem, po czym sam wyszedłem z pokoju senpai’a.



Było już późno, więc od razu się przebrałem i poszedłem spać.


______________________________________________
Ohayō! ^.^ 
Wyjątkowo szybko napisałam ten rozdział. Niestety nie pojawia się w nim Iruka. Musicie to przeboleć :/
Oczywiście jak zawsze proszę o krytykę, bo naprawdę bardzo się przydaje :)
Pozdrawiam ;*





niedziela, 18 maja 2014

Nowa manga ^o^

Było się na wycieczce w Warszawie, więc trzeba było coś kupić :3



Padło na mangę pt. "Madoka Magica" tom 1 ;33
No i oczywiście SUSHI *o*




piątek, 2 maja 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 6

~Iruka~

Wraz z przebudzeniem skończyło się moje wolne od uczenia dzieciaków. Mimo wszystko naprawdę lubiłem to robić. Owszem moi uczniowie czasami mnie nieźle wkurzali, ale czułem satysfakcję, że uczę przyszłość Konohy. 

Wstałem z łóżka, poszedłem do łazienki się umyć i ubrać, po czym zjadłem na śniadanie ramen i równo o 740 wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę akademii. Po jakiś 10-15 minutach dotarłem do niej. Poszedłem do klasy i... Jak?! Co się dzieje?!
Ujrzałem przygniecionego szafom ucznia, a wokół niego wielki tłum. Bez żadnego zastanowienia z trudem podniosłem mebel z ucznia. Byłem przerażony. W końcu w pewnym sensie odpowiadałem za niego.
- Co się tutaj dzieje?! Czy Wy powariowaliście?! Takuji w porządku?! Nic Ci nie jest?
- N-nie... Nie przygniotła mnie, spadłem pomiędzy półki...
- Czy Wy macie w ogóle mózgi?! Ja to się stało?!
Cała klasa milczała, jednakże po jakimś czasie...
- T-to przeze mnie... To ja kazałem mu się wspinać po tej szafie. Myślałem, że to będzie fajna zabawa,  w końcu w akademii jeszcze nas nie uczą jak się wspinać za pomocą chakry i w ogóle... Chciałem sam to zrobić żeby poczuć jak to jest, ale... Ale się bałem... -odpowiedział nieśmiało Hitoshi, jeden  z lepszych uczniów. Szczerze mówiąc w ogóle się tego po nim nie spodziewałem. On... On zawsze był cierpliwy, wiedział że technik w tym stylu uczy się dopiero po zakończeniu akademii. Co mu odbiło?!
- Skoro sam się bałeś, to po co kazałeś zrobić, to komuś innemu?
- Sądziłem, że jak Takuji uzna, że to bezpieczne i fajne, to dopiero wtedy ja to zrobię.
- A jakby nie skończyło to się tylko na kilku siniakach, to co byś zrobił?! Przyznałbyś się? Hitoshi... – przerwał mi dzwonek na zajęcia- Obydwoje zostaniecie po lekcjach... I tak miałem z Wami porozmawiać.


Kiedy zajęcia się skończyły Takuji i Hitoshi chcieli szybko wyjść z klasy... No tak... Takuji zrobiłby wszystko, aby uniknąć konsekwencji, a Hitoshi po prostu się bał. To pierwszy raz kiedy zrobił coś za co mógłby zostać ukarany...
Zawołałem obydwu, a Oni posłusznie podeszli.
- I co? Nic Ci nie jest Takuji?
- Nie, sensei... – odpowiedział mi mój kruczowłosy, dość wysoki uczeń.
- Hmm... I co ja mam z Wami zrobić? Hitoshi po Tobie to już w ogóle się tego nie spodziewałem.
- Gomen, Iruka- sensei... – mruknął pod nosem średniego wzrostu blondyn.
- Mówił sensei, że i tak miał z nami porozmawiać. O co chodziło? O czym chcesz z nami porozmawiać, Iruka- sensei? – zapytał Takuji.
- Ahh... Tak, no właśnie... Czy coś się stało? Od jakiegoś czasu widzę, że zbytnio dobrze się nie dogadujecie. O co chodzi?
- A czy my kiedykolwiek się dogadywaliśmy? – mruknął czarnowłosy, gdy Hitoshi stał obok i wpatrywał się w podłogę.
- No nigdy nie było pomiędzy Wami aż takiego napięcia, mimo to i tak Hitoshi poprosiłeś Takuji’ego, o to aby wspiął się po tej nieszczęsnej szafie...
- Skoro mnie poprosił, to chyba znaczy, że nic takiego się nie dzieje...
- ... Hitoshi, może Ty coś w końcu powiesz?
- Hm?! Aaa... Ym... J- ja ten... Nic takiego się nie wydarzyło sensei. Nie musisz się martwić...
- Skoro tak mówicie... Ale jakby coś, to mi powiedzcie... A co do tej szafy... Dzisiaj Wam odpuszczę, ale następnym razem nie myślcie sobie, że Wam to przejdzie płazem. Dobra?!
- Hai, sensei! – odpowiedzieli chórem i wybiegli z klasy.

Co za kłopotliwe dzieciaki...

Hyy... Muszę jeszcze iść do sklepu po coś na obiad...
W sumie... Może zjadłbym u Ichiraku ramen?

Ruszyłem w stronę Ichiraku i natknąłem się na... Yamato...
- Ohayō, Iruka! Nie widziałeś przypadkiem Kakashi’ego?
- Ym... Nie, dzisiaj od rana byłem w akademii.
- Oh, jak tak to przepraszam, ale jakbyś Go później gdzieś spotkał, to daj mi znać, ok?
- Jasne.
Jasne... Jak zawsze, to ktoś musi szukać Kakashi’ego, a nie On kogoś...

<burczenie w brzuchu>

Ahh... Ale jestem głodny.
Przyśpieszyłem tępo i już po jakiś 3-4 minutach siedziałem wygodnie na krześle u Ichiraku i jadłem ciepłe ramen z wieprzowiną .
Kiedy skończyłem szybko ruszyłem do swojego mieszkania. Nie mam pojęcia dlaczego, ale byłem strasznie zmęczony... Jak dotarłem do domu była około 1600.
Cóż... O tej godzinie raczej nie pójdę spać.
Podszedłem do półki i wpatrywałem się w dziesiątki książek na niej leżących.
Po jakiejś chwili wybrałem jedną z nich, a było to „Nindō: Czy shinobi są potrzebni?”, położyłem się na łóżku i zacząłem czytać.
Muszę przyznać, że była bardzo wciągająca, zanim się spostrzegłem, była już za dwadzieścia osiemnasta.
Włożyłem do książki zakładkę, odłożyłem ją na stolik nocny i poszedłem wziąć prysznic. Następnie zjadłem na kolację ryż z warzywami i położyłem się spać.


Po jakiś 20 minutach obudził mnie dzwonek do drzwi.
Kto mógłby teraz do mnie przyjść?
Otworzyłem drzwi i... Taa, w ogóle się nie spodziewałem...
- Co Ty tu robisz Kakashi?
- A nie miałem co robić, to stwierdziłem, że wpadnę zobaczyć co robisz, ale...-siwowłosy patrzył się na mnie jak na... Kurde! Dopiero teraz się kapnąłem, że otworzyłem mu drzwi, będąc w samych bokserkach! Cholera, jaki wstyd!
Zatrzasnąłem jōnin’owi drzwi przed nosem i szybko pobiegłem założyć jakiekolwiek spodnie i koszulkę.
Po jakiś 3 minutach wróciłem. Otworzyłem drzwi, za którymi stał Kakashi i...
- Znowu mi zatrzaśniesz drzwi przed nosem czy mogę wejść?
- Gomen... Jasne. Wchodź.
- ... Nie przeszkadzało mi, że byłeś w samych bokserkach...
- Co?! O czym Ty mówisz?!
- Nieważne...
- ... A tak w ogóle... Yamato Cię szukał.
- Tak? Czego chciał?
- Nie wiem, ale jakby coś kazał mi powiedzieć jakbym Cię spotkał.
- Ahh... Jasne... Spałeś już?
- Hm?! – ja Mu mówię o czym innym, a ten znowu o swoim... Yhh... On się chyba nigdy nie zmieni...
- Pytam się czy już spałeś? Chyba że zawsze otwierasz innym w samych bokserkach...
- A! Tak! Spałem... Byłem trochę dzisiaj zmęczony, więc położyłem się wcześniej spać. A w ogóle... Co Ty tu w końcu robisz?
- Mówiłem, że mi się nudziło... Ale wiesz jeżeli jesteś zmęczony, to już pójdę, tym bardziej, że Yamato mnie szukał. Sayōnara – odpowiedział siwowłosy, wychodząc z mieszkania i zamykając drzwi...
Taa...

Sciągnąłem z siebie koszulkę i spodnie, aby znowu zostać tylko w bokserkach do spania, zamknąłem drzwi na zamek i wracając do poprzedniej czynności, poszedłem spać...

______________________________________________
Ohayo! Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale miałam małe problemy ;/ Rozdział pisałam tylko wtedy kiedy miałam chęci i tylko wtedy kiedy miałam jakiś pomysł, więc to też dlatego go tak długo nie dawałam. Jest on troszeczkę dłuższy od poprzednich, ale też nie jakoś wielce. Jeszcze raz przepraszam i proszę o krytykę ^^