Gdy
skończyliśmy jeść, Kakashi poszedł do namiotu. Oczywiście jak zawsze zaczął
czytać Icha Icha Paradise. Ja ugasiłem ognisko, pomyłem miski po ramen w wodzie
z jeziorka, które znajdowało się niedaleko miejsca, w którym rozbiliśmy namiot
i także poszedłem się położyć. Leżałem myśląc o przebiegu naszej misji. Po
kilkunastu minutach zauważyłem, że siwo-włosy jōnin już śpi, a książka leżała
na jego koszulce. Podniosłem ją zaciekawiony jej zawartością. Zacząłem czytać.
Choć książka była zboczona, to wciągająca.
-Nie ładnie
jest zabierać czyjeś rzeczy – powiedział po chwili zaspany Kakashi.
-Yy… To… To
nie tak… - speszyłem się – Ja tylko… Yyyy… Ja byłem ciekawy, dlaczego tak
często czytasz tę książkę…
-Bardzo dużo
rzeczy cię ciekawi… - mruknął - I co…
Podoba ci się?
-Jest
strasznie zboczona- mruknąłem pod nosem, choć tak aby spóźnialski jōnin
usłyszał.
-Zboczona?
Może trochę…
-Trochę?
Chyba żartujesz! Tu wszystko jest tylko o seksie… - powiedziałem, czując, że na
moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-Skoro ci
się nie podoba, to możesz mi ją już oddać. – powiedział Kakashi, wyrywając mi
książkę z rąk i otwierając na innym rozdziale.
-Dlaczego
już nie śpisz? Przecież dopiero co zasnąłeś.
-Jakoś tak…
-Ymm… Ja już
pójdę spać.
-Dobranoc –
odpowiedział mi Kakashi już całkowicie wciągnięty przez tekst w książce.
Odwróciłem
się na bok, tyłem do siwowłosego i zasnąłem.
***************************************************************
Rano wstałem
i zauważyłem Kakashi’ego wiszącego nade mną z trzema onigiri.
-Masz. Jedz,
zaraz wyruszamy.
-Dzięki –
odpowiedziałem i zacząłem jeść śniadanie.
Po tym jak
zjadłem wyszedłem z namiotu, złożyłem go z siwym jōnin’em i ruszyliśmy do
wioski, w której mieli na nas czekać kupcy.
***************************************************************
-Jesteśmy
już blisko – powiedziałem do Iruki.
-Mhm.
-Gniewasz
się na mnie?
-Co? Niby
dlaczego miałbym się gniewać?
-Całą drogę
tylko potakujesz i potakujesz… Może się mi wstydzisz powiedzieć, że spodobała
ci się moja książka, co?
-Nie! Po
prostu… po prostu nie mam zbytnio o czym rozmawiać…
-…O! Jest
brama… - powiedziałem zaraz jak zobaczyłem wejście do wioski.
-Chodźmy.
Szybko… - pośpieszał mnie brązowo- włosy.
-Już, już…
Co ci się tak śpieszy?
Weszliśmy do
wioski i zaraz za bramą stali kupcy, których mieliśmy eskortować.
-To wy
jesteście tymi ninja, którzy mają nas chronić? – zapytał jeden z nich.
-Tak. To my…
Ja jestem Kakashi, a to Iruka – przedstawiłem nas.
-Miło mi. Ja
mam na imię Mitsuo. To jest mój syn Ryu i moi przyjaciele: Yukio, Toshio,
Toichi, Okakura, Haruki, Yujiro i Shogo.
-Jest was
tylko dwóch? – zapytał młody mężczyzna o imieniu Ryu.
-Tak –
odpowiedziałem.
-Pff… I to
niby oni mają nas chronić? – powiedział zarozumiałym tonem sam do siebie Ryu.
-Właśnie…
Dlaczego przysłano tylko dwóch ninja? Przecież mówiłem Hokage-samie, że gonią
nas dwie grupy przestępców… - powiedział pan Mitsuo.
-Kakashi
jest jednym z najlepszych jōnin’ów w wiosce – wtrącił Iruka.
-Naprawdę?
Skoro tak mówisz… Więc ruszajmy… - odparł niezbyt zaskoczony Mitsuo.
-Dobrze –
powiedziałem po czym ruszyliśmy do Wioski Takumi.
***************************************************************
-Kakashi… -
powiedział do mnie Iruka.
-Wiem…
-Coś się
stało? – zapytał pan Mitsuo.
-Doganiają
nas – odpowiedziałem i w tym momencie zza drzew wyskoczyła jedna grupa
wspomnianych przez Piątą i Mitsuo’ego przestępców.
-Zabijać i
brać wszystko co mają! – krzyknął jeden z nich.
-Nie tak
szybko – odpowiedziałem.
-Ooo… Kogo
ja tu widzę? Kopiujący ninja Hatake Kakashi… No to się zabawimy! - odpowiedział mi mężczyzna wydający rozkazy
przestępcom.
-Iruka
pilnuj kupców, ja się nim zajmę!
-Hai! –
powiedział Iruka i ustawił się w najodpowiedniejsze miejsce do tego zadania.
_________________________________________________________
No i drugi
rozdział :) Tych co przeczytali bardzo proszę o szczerą krytykę ;) A tak w
ogóle mam już trochę rozdziałów na zapas xpp Ostatnio skończyłam pisać czwarty
;D Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodobał :)
Miłego dnia
;3


