niedziela, 12 stycznia 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 1

     Był mglisty, dość chłodny dzień. Wstałem około 10:00. Szedłem do kuchni myśląc o dalszych wydarzeniach bohatera książki Icha Icha Paradise. Gdy już dotarłem do blatu kuchennego ściągnąłem miskę z półki, nasypałem do niej moje ulubione płatki i zalałem je zimnym mlekiem. Skończyłem jeść około 10:30. Poszedłem do łazienki, aby się umyć i załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Ubrałem się, a następnie na wezwanie ruszyłem do biura Piątej.
Było już po 11, więc na ulicach były tłumy. Zanim się spostrzegłem byłem pod drzwiami do biura. Zapukałem i od razu po usłyszeniu „Wejść!” wszedłem.
-Wzywałaś mnie.
-Mam dla was misję.
-Dla NAS?- dopiero teraz dostrzegłem pod ścianą mężczyznę o brązowych włosach. Był, to Iruka.
-Tak, dla WAS – odparła Hokage podkreślając „was” – To misja rangi A. Będziecie eskortować kupców do Wioski Takumi.
-Skoro, to tylko eskorta, to dlaczego nie wyślesz tam jakiś genin’ów? – wtrącił szatyn.
-Iruka myśl! Gdyby, to była tylko eskorta, to ta misja nie byłaby rangi A.
-Więc? W czym problem skoro ta misja JEST RANGI A? – zapytałem.
-Będziecie musieli chronić kupców przed dwoma grupami przestępców, którzy mają już na koncie kilka zabójstw i kradzieży. Wysłałabym tam kogoś innego, ale niestety są na innych misjach. Dzisiaj o 15:30 macie być pod bramą.
-Hai. – odpowiedzieliśmy chórem z brązowo- włosym i wyszliśmy.


-A ty nie powinieneś być w akademii? – zapytałem Irukę po wyjściu z biura.
-Piąta dała mi wolne.
-Nie wygląda mi to zbytnio na wolne.
-Przynajmniej przez ten tydzień nie muszę się użerać z tymi dzieciakami. Przyda mi się trochę wypoczynku od nich.
-Więc o 15:30.
-Mhm. – odparł szatyn kiwając głową.


************************************************************


Czekałem na Kakashi’ego już od dobrych 20 minut. „Czyżby coś mu się stało? Nieee… Naruto przecież mi mówił, że ten szaro-włosy jōnin często się spóźnia, a poza tym sam kilka razy się o tym przekonałem czekając na raport od niego czasem nawet pięć godzin. Mam tylko nadzieję, że naprawdę nic mu…”- przerwał moje rozmyślanie znajomy głos.
-Yo, Iruka!
-Cześć. Znowu się spóźniłeś.
-Wiem, ale… - przerwałem mu.
-Tylko się nie tłumacz, że czarny kot ci przebiegł drogę. I tak nie uwierzę.
-Dobra, dobra. No to ruszamy czy nie?
-Mhm. – wyruszyliśmy z Kakashi’m na misję.


************************************************************

-Dotrzemy tam za jakiś dzień, a zbliża się już noc, więc znajdźmy jakieś dobre miejsce do rozbicia namiotu. – powiedziałem szatynowi po kilku godzinach wędrówki.
-Hmmm… Myślę, że tam może być.
-Dobrze, więc rozbijmy namiot.
Zaczęliśmy wspólnie rozbijać nasz namiot. Gdy już go rozłożyliśmy Iruka poszedł szukać drewna, aby rozpalić ognisko, a ja poszedłem do namiotu się przebrać. Po jakiś 15 minutach szatyn wrócił. Powiedziałem, żeby poszedł się przebrać, a ja się zajmę ogniskiem. Po kilkunastu minutach siedzieliśmy już z zamiarem zjedzenia ciepłego ramen. Niestety nie zaczęliśmy jeść, ponieważ Iruka był zajęty gapieniem się na moją twarz, a czułem się z tym dziwnie i trochę odbierało mi to ochotę na jedzenie.
-Co się tak patrzysz? – w końcu zapytałem.
-Nic, nic. Jedz.
-Jak mogę jeść skoro się tak gapisz?
-Nie przejmuj się. Po prostu jedz.
-Hmmm… Zjem w namiocie. Nie mogę jeść jak ktoś tak cały czas się na mnie gapi.
-Po prostu to jedyny sposób, aby… - przerwał szatyn.
-Aby co?
-No wiesz… Nigdy nie pokazujesz twarzy, więc…
-Tylko dlatego się na mnie tak patrzysz? Hmm… Jak ci ją pokażę, to przestaniesz?
-Pokażesz? Jak pokażesz, to tak.

Zacząłem zdejmować maski, bo jak wiadomo miałem zawsze dwie. Gdy już je ściągnąłem zauważyłem, że Iruka nadal się gapi.
-Mówiłeś, że jak ci pokażę, to przestaniesz…
-Dlaczego nosisz maskę? – zapytał mnie brązowo – włosy z dziwnym wyrazem twarzy… Jeżeli mi się nie przywidziało, to miał małe rumieńce.
-Właśnie dlatego.
-Hm?
-Miałeś się już nie gapić.  Itadakimasu! – powiedziałem i zacząłem jeść.
-Ale o co chodziło? Dlaczego niby zakrywasz twarz maską?
-Jedz!
-Mhm – w końcu szatyn skończył rozmowę na temat mojej twarzy i maski.



______________________________________________________________________
No i jest! Pierwszy rozdział ^,^ Mam nadzieję, że się podobał  Jeżeli były jakieś błędy, to napiszcie w komentarzach jakie  Naprawdę proszę o poprawienie mnie. Następny rozdział powinien się pojawić wkrótce. Mam nadzieję, że ktoś czyta mojego bloga.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz