- Dlaczego?
- Nie możesz się tak narażać.
- Ale…
- Koniec dyskusji! – przerwał jej siwowłosy. - … Posłuchaj,
Sakura. Nie możesz tego zrobić. Jeżeli Cię złapią, to po Tobie.
- Wątpisz we mnie, Kakashi- sensei?
- Nie, nie. To nie tak…
- Więc pozwól mi.
Podejdę do nich i z zaskoczenia ich załatwię – powiedziała różowowłosa.
- Niby jak zamierzasz, to zrobić?
- Ahh… - wzdechnęła głośno Sakura. – Dobrze wiesz, Kakashi-
sensei, że to zboczeńcy. Skuszą się na każdą dziewczynę.
- Chyba nie zamierzasz…
- Nie. Tylko do nich podejdę. Jak zaczną się do mnie
dobierać, to wtedy ich załatwię – powiedziała dumna ze swojego planu, Sakura.
- Ahh… Skoro tak, to dobrze. Tylko uważaj na siebie.
- Mhm – różowowłosa kiwnęła głową i spokojnym ruchem ruszyła
w stronę przestępców.
„ A jeżeli coś jej się stanie? Może powinienem jej pomóc? …
Nie, nie, nie. Sakura jest bardzo silna i da sobie radę. Muszę w nią wierzyć” –
zamartwiał się Kakashi.
- Aaa! – po chwili posiadacz Sharingan’a usłyszał krzyk
Sakury.
- Sakura! – krzyknął Kakashi i ruszył w jej stronę.
Kiedy wszedł do meliny przestępców, zauważył jak dziewczyna
leży na stole, a nad nią stoi mężczyzna. Wokół niej stało jeszcze z dziesięciu
facetów. Jeden z nich włożył swoją rękę pod koszulkę Sakury, drugi stał przy
jej głowie, ruszając na nią swoim napalonym penisem, który na szczęście jeszcze
był w spodniach.
- Mówiłem, że to nie jest dobry pomysł! – krzyknął Kakashi,
jednocześnie biegnąc w stronę stołu, na którym znajdowała się dziewczyna.
- Kakashi- sensei… - powiedziała cichutko zapłakana Sakura.
Zboczeńcy od razu ruszyli w stronę Kakashi’ego z kunai’ami.
Posiadacz Sharingan’a załatwił ich jedną techniką. Był tak wkurzony, że nie
zważał na siłę przeciwników. W jednej chwili rozpętał piekło. Sakura nawet nie
zdążyła spostrzec, kiedy Kakashi pokonał wszystkich erotomanów.
- Sakura… - powiedział pod nosem Kakashi, podchodząc do niej
– Dlaczego?
- Gomene, sensei.
- … Nic Ci ni… - w tym momencie szarowłosy upadł na ziemię.
- Kakashi- sensei! – zielonooka wstała szybko ze stołu i
uklękła przy posiadaczu Sharingan’a.
- N- nic mi nie jest… - wymamrotał siwowłosy.
- Jak to nic Ci nie jest?! Zużyłeś za dużo chakry… Gomene…
Gomene, sensei! To przeze mnie… - z policzka Sakury spłynęła łza.
- Nie, Sakura. To moja wina nie powinienem Cię tutaj puszczać
samą.
- … Nie mogłeś wiedzieć, że jestem aż tak słaba… -
powiedziała przygnębiona zielonooka.
W tym momencie Kakashi położył swoją dłoń na policzku Sakury.
- Nie jesteś słaba. Jesteś wspaniała.
- Mhm? Sensei…
- … Pomóż mi wstać – uśmiechnął się siwowłosy. – Musimy
wracać do Wioski Liścia.
- Nie! Nie możemy! Musimy dokończyć misję. Zaprowadzę Cię do
szpitala w najbliższej wiosce i ją dokończę!
- Ale Sakura…
- Obiecuję, że mi się uda. Choćby nie wiem co, dokończę ją!
- Nie – powiedział gorzko Kakashi.
- Hm?
- Nie pozwolę Ci… Dokończymy ją razem. Nie mogę pozwolić, by
znowu ktoś Cię skrzywdził…
- Nic mi nie jest – powiedziała Sakura, a siwowłosy jōnin delikatnie wykrzywił swoje oko na znak, że się uśmiecha.
- Z czego się śmiejesz, sensei?! – zmieszała się różowowłosa.
- Nie, nic. Po prostu wróćmy do pokoju – powiedział
szczęśliwy siwowłosy.
- Ale z czego się śmiałeś?
- Ahh… Nic, po prostu zrobiło się dosyć poważnie, więc trzeba
było trochę rozluźnić atmosferę – odrzekł Kakashi, wyginając swoje powieki w
małego rogalika.
- Phh… Zero powagi – powiedziała Sakura, delikatnie się uśmiechając.
Wrócili do wioski, w której znajdował się hotel, w którym
przenocowali ostatnią noc. Przedłużyli pobyt o dwa dni, a później zielonooka
opatrzyła rany Kakashi’ego w jego pokoju.
- Przez mój głupi plan masz te zadrapania.
- No właśnie, zadrapania... To TYLKO zadrapania… - powiedział
siwowłosy, cicho się śmiejąc.
- Nic w tym śmiesznego – powiedziała skupiona na ranach
Kakashiego, Sakura.
- Ahh… Mówiłem, nie przejmuj się.
- Po prostu… - Kakashi przerwał różowowłosej, dźgając ją w
żebro. – Ał!
- Hahaha! … Ał! – oddała mu Sakura. – No co Ty?! Sensei'a?! –
powiedział rozbawiony Kakashi.
- Skoro Ty, Ero- Kakashi dźgasz swoją uczennicę, to uczennica
może dźgać Ciebie! – powiedziała roześmiana zielonooka.
- Ero- Kakashi?! – zdziwił się siwowłosy.
- A co? Nie? Przecież to Ty czytasz codziennie jakieś porno-
książki! – zachichotała dziewczyna. - Jeżeli nie są one o seksie, to o czym?
- Chcesz się przekonać? – powiedział czarująco, Kakashi.
- Hm? – zdziwiła się Sakura. Posiadacz Sharingan’a pociągał
ją, jednakże uczennica ze swoim nauczycielem? Dla dziewczyny było to nie do
przyjęcia… Do teraz. Sakura kiwnęła głową i na jej policzkach
pojawiły się rumieńce.
Kakashi rzucił zielonooką pod siebie na łóżko i pocałował
delikatnie w czoło. Pozostawił na jej szyi malinkę i zwinnie wsunął swoje ręce
pod koszulkę Sakury. Dziewczyna cichutko jęknęła. Masował delikatnie jej
brzuch, a po chwili zaczął ściskać jej biust. Różowowłosa cichutko jęczała,
podniecając tym siwowłosego. Kakashi szybko rozpiął stanik uczennicy, po czym
pocałował ją delikatnie w usta. Zaczął pieścić jej sutki i wsłuchiwał się w coraz
głośniejsze jęki dziewczyny. Po chwili ściągnął z niej koszulkę. Ssał
delikatnie sutki uczennicy. Po niedługiej chwili Sakura poczuła jak coś wbija się
w jej żeńskość.
- Hm. K- Kakashi- sensei, Ty…
Siwowłosy nie przerywał. Pozostawił twarde sutki i zsunął
swoje spodnie, a po tym spodnie rózowowłosej. Dziewczyna zmieszała się. Przez
bieliznę nauczyciel pieścił waginę zielonookiej. Ta cichutko pojękiwała.
Kakashi ściągnął swoje bokserki i ustawił swojego członka przed twarzą
uczennicy.
-Hm? – zaczerwieniała się dziewczyna, patrząc na wielkiego
penisa zwisającego przed jej twarzą.
-Obciągnij – powiedział szorstko Kakashi.
- A- ale… - siwowłosy wepchnął mocno swojego członka do ust
Sakury.
Dziewczyna jęknęła. Mężczyzna zaczął szybko i energicznie
poruszać swoim kutasem. Po jakimś czasie Sakura przyzwyczaiła się do tkwiącego
penisa w jej ustach i zaczęła go ssać. Opuszkami palców głaskała jądra
siwowłosego. Lizała twardego członka. Z jej ust zaczęła ciec biała ciecz.
Posiadacz Sharingan’a wyciągnął swojego kutasa z ust dziewczyny.
- Obliż i połknij –
rozkazał.
Dziewczyna zrobiła to. Delikatnie oblizała swoje usta, a
następnie penisa nauczyciela. Kiedy jej usta były pełne spermy, Sakura połknęła
ją. Jōnin ściągnął majtki uczennicy. Polizał jej waginę, a później mocno wbił w
nią swojego penisa.
- Aaaa! Kakashi- sensei, to boli! Aa! Proszę przest… -
dziewczyna nie dokończyła, ponieważ nauczyciel wyciągnął szybko swojego członka
i włożył go w usta zielonookiej.
- Obciągnij mi jeszcze. Tylko mocno.
- K- kakashi- sense… - siwowłosy wbił w gardło dziewczyny
penisa, nie dając jej nic powiedzieć.
- Obciągnij! – powiedział po czym wytrysnął uczennicy do
gardła.
Dziewczyna dusząc się, połknęła spermę.
- Sensei… Kocham Cię… - powiedziała podniecona Sakura.
- Wiem. Ja ciebie też – odpowiedział siwowłosy, ściągając
maskę. – Tylko nikomu się nie chwal, że widziałaś moją twarz - wymruczał,
uśmiechając się, Kakashi.
- M- mhm…
- A teraz… – zamruczał jōnin, całując dziewczynę.
- Mhm – kiwnęła głową zielonooka, biorąc do ust penisa
nauczyciela.
Ssała go powoli, a po chwili Kakashi zaczął nim szybko ruszać
w ustach Sakury. Złapał za jej włosy, czubiąc ją. Dziewczyna jęczała głośno.
Podniecało to jōnin’a. Po krótkiej chwili, znowu wytrysnął w usta Sakury. Czuł
się wspaniale. Jego uczennica właśnie mu obciągała i ssała jak rasowa dziwka.
Odwrócił ją tyłem do siebie i wbił pomiędzy jej pośladki swojego kutasa.
Dziewczyna głośno krzyknęła. Kakashi energicznie ruszał się w środku Sakury.
- Kakashi- sensei… Ja… Ja zaraz… Ja zaraz…
- Jęcz, Sakura. Nie krępuj się – powiedział siwowłosy, robiąc
kolejną malinkę na szyi uczennicy.
Dziewczyna spełniła prośbę jōnin’a. Jęczała, napalając
nauczyciela, a ten pchał coraz mocniej i szybciej. Podgryzał ucho rózowowłosej,
a ta jęczała jak najlepsza prostytutka.
- K- K- Kakashiii- senseiiiii… Ja zaraz… Zaraz dojdę!
- Ja też. Dojdę w Tobie, kochanie! – powiedział i zaczął
masować kobiecość Sakury.
Po krótkiej chwili dziewczyna doszła, wykrzykując głośno imię
jōnin’a. Kakashi mimo wszystko pchał jeszcze mocniej, głaskał cipkę Sakury,
która jęczała, nie dając już rady. Kakashi po chwili doszedł wewnątrz
zielonookiej. Położył się na niej i całował ją po całym ciele.
********************************************************************
Następnego dnia, gdy Sakura się obudziła, zauważyła że jej
nauczyciela nie ma przy niej.
- K- Kakashi? – wyszeptała. Bała się, że jōnin wykorzystał ją
i uciekł. Jednocześnie wierzyła, że nie mógłby zrobić czegoś takiego.
- I jak się spało? – zapytał siwowłosy, wychodząc z łazienki.
Sakura zmieszała się, ponieważ jōnin miał tylko ręcznik na biodrach. – Co jest?
Wczoraj się kochaliśmy, a dzisiaj czerwienisz się, jak widzisz mnie w ręczniku?
– roześmiał się.
- N- nie… - spuściła głowę, Sakura.
- … Więc… Jak się spało? – zadał ponownie pytanie.
- … Dobrze – wymruczała zielonooka, delikatnie się
uśmiechając.
- Jeżeli chcesz, możemy przedłużyć jeszcze pobyt – roześmiał
się Kakashi.
- … K- Kakashi- sensei… - zaczęła Sakura.
- Tak?
- Ja… Ja Cię kocham… - wyszeptała dziewczyna, czerwieniąc
się.
- … Ja Ciebie też, Sakura. Kocham Cię nad życie.
„[...] miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.”

