- Zaraz się spóźnisz. Idź…
- … Potrzebujesz jeszcze czegoś, Sasuke- kun?
- Nie, dzięki.
- … A może…
- Dobrze wiesz, że nie mogę – przerwał jej zimnym głosem.
- Gomene.
- Nie przepraszaj. Wracaj do wioski, bo jeszcze ktoś nas
zobaczy.
- Mhm – dziewczyna o granatowych włosach odwróciła się i
ruszyła w stronę Wioski Liścia.
- Uważaj na siebie… - wyszeptał posiadacz Sharingan’a,
jednakże Hinata była za daleko, aby go usłyszeć.
Wróciła do wioski i udała się do domu, gdzie czekał na nią
ojciec.
- Gdzie byłaś tak długo? – zapytał.
- Poszłam trochę potrenować, ojcze.
- Chodź. Mama zrobiła obiad – mężczyzna uśmiechnął się i
poszedł do jadalni.
Dziewczyna zrobiła to samo. Usiedli przy stole i zaczęli
jeść.
- Gdzie jest Neji- kun? – zapytała długowłosa.
- Hokage- sama wezwała go do siebie. Powiedziała, że ma dla
niego misję – odparł ojciec.
- A Wasza drużyna nie dostała żadnej misji, Hinata? – zapytała matka białookiej.
- Nie, mamo.
Skończyli jeść, po czym granatowowłosa poszła do swojego
pokoju.
- Gdybyś tylko mógł wrócić do wioski… - wyszeptała.
Położyła się na łóżku i zaczęła czytać książkę „Wygnany.
Pomoc potrzebna natychmiast.”.
Opowiadała ona o siedemnastoletnim mężczyźnie, który został
wygnany z wioski za zdradę swojej osady. Nie mógł znaleźć miejsca dla siebie,
więc zamieszkał w lesie. Jedzenie i picie przynosiła mu jego dziewczyna, która
bardzo za nim tęskniła.
Była, to lektura idealna dla Hinaty. Nie tylko, dlatego że
lubiła czytać książki, ale dlatego że sama pomagała zdrajcy. Przychodziła,
rozmawiała z nim, robiła dla niego ciastka.
- Hinata… Znowu czytasz tę książkę? To chyba już piąty raz –
powiedziała mama dziewczyny, wchodząc do pokoju.
- Mhm. Lubię ją czytać – oznajmiła białooka, na co kobieta
się uśmiechnęła.
- Rozumiem... – wyszeptała. – Przyszłam Ci powiedzieć, że pod domem czekają
na Ciebie Kiba i Shino.
- Hm? Co oni tutaj robią? – zapytała Hinata i nie dając matce
czasu na odpowiedź, wybiegła na dwór.
- Kiba! Shino! Co Wy tutaj robicie?! – ucieszyła się.
- Przyszliśmy zapytać czy nie chciałabyś z nami potrenować?
- Hm? Jasne – granatowowłosa weszła do domu oznajmiła, że
wychodzi i znów wybiegła z budynku. – Chodźmy – uśmiechnęła się.
- Mhm – kiwnął głową Kiba.
Ruszyli na plac treningowy. Ćwiczyli ponad trzy godziny.
Zaczęło się robić ciemno.
- Chyba powinniśmy już wracać – powiedział Shino.
- Mhm – potwierdził Kiba. – Chodź Hinata. Odprowadzimy Cię.
Chłopcy odprowadzili jasnooką i sami wrócili do swoich domów.
Dni mijały. Neji wraz ze swoją drużyną wyruszył na misję, a
Hinata siedziała w domu patrząc na deszcz, który nie chciał przestać padać.
- No przestań. Proszę… Przestań… - szepnęła.
Chciała, aby pogoda poprawiła się jak najszybciej. Jutro miała
się spotkać z Sasuke i nie chciała, aby deszcz zniszczył jej plany.
Niestety następnego dnia ulewa nie ustała. Hinata ustaliła z
Sasuke, że kiedy pada, ich spotkania zostają automatycznie odwoływane, więc granatowowłosa
nie udała się na miejsce spotkania. Postanowiła, jednak przyjść tam jak tylko
deszcz przestane padać.
Następnego poranka, gdy Hinata się obudziła, zauważyła że zamiast
kropel deszczu za oknem widać piękne słońce wychodzące zza chmur. Szybko się
umyła, ubrała i wybiegła z domu. Pędziła oczywiście do lasu, tam gdzie
spotykała się z Sasuke.
Niestety uśmiech nie pokrył twarzy jasnookiej na zbyt długo…
Kiedy dotarła na miejsce zauważyła granatowowłosego, leżącego pod drzewem.
Głęboko w jego brzuch był wbity kunai.
- Sasuke… - podbiegła do niego z łzami w oczach. – S- Sasuke-
kun…
Chłopak nie odpowiadał. Dziewczyna ułożyła go równo na ziemi i
zaczęła leczyć rany wokół ostrza. Wiedziała, że może mu pomóc. Może i zużyje
dużo chakry i będzie musiała się bardzo postarać, ale da radę mu pomóc.
- Sasuke… - szeptała do niego, lecząc jego ciało. – To moja
wina. Powinnam wczoraj przyjść. Powinnam… Powinnam Ci pomóc.
- ... Nie. T- To nie Twoja wina – wymamrotał ciemnowłosy,
otwierając powoli oczy.
- Sasuke!
- Nie krzycz. Nie krzycz, b- bo ktoś usłyszy…
- Co się stało? Kto Ci to zrobił? Kiedy?
- Spokojnie. Nic mi nie jest – uśmiechnął się delikatnie.
- Jak to nic Ci nie jest, Sasuke?! Masz wbity kunai w
brzuch! – krzyknęła Hinata i łzy z jej oczu poleciały strużką.
- Hinata… Nie martw się. Nic mi nie będzie… – powiedział – …
Obiecuję… - wyszeptał i przytulił jasnooką.
- Ale… Ale Ty…
- Cii… - Sasuke uspokajał Hinatę.
Kiedy posiadaczka Byakugan’a uspokoiła się, kontynuowała
leczenie ran Uchihy.
Powoli wyciągnęła kunai’a z jego brzucha, po czym zaczęła
kurować pozostałą po nim dziurę. Następnie zabandażowała uszkodzenia ciała
Sasuke.
- Powinieneś iść do szpitala… Pomogę Ci.
- Nie! Dobrze wiesz, że nie mogę.
- Ale jeżeli nie pójdziesz, to może się wdać zakażenie.
- Hinata, dobrze wiesz, że nie mogę tam iść, więc przestań…
- Sasuke… Dobrze. W takim razie będę codziennie do Ciebie
przychodzić – uśmiechnęła się delikatnie dziewczyna.
- Nie musisz.
- Ale będę. Ah! Przyniosłam Ci ciasteczka – jasnooka podała
chłopakowi pudełko ze smakołykami.
- Nie trzeba było. Dzięki – uśmiechnął się.
Hinata wstała i otrzepała kolana z ziemi.
- Do jutra – powiedziała, uśmiechając się.
- Mhm.
Dziewczyna wróciła do domu.
- Hinata! Gdzie Ty znowu byłaś?! – zatrzymał ją w drzwiach
zdenerwowany ojciec.
- T- Trenowałam…
- Znowu? Tak długo? Wyszłaś z samego rana, a wracasz
wieczorem. Naprawdę trenowałaś?
- Tak, ojcze.
- … Dobrze, ale w przyszłości wracaj trochę wcześniej.
- Mhm.
Jasnooka zjadła kolację, umyła się, ubrała piżamę i poszła
spać.
Wstała z samego rana, aby odwiedzić Sasuke. Szybko się
przyszykowała i ruszyła.
- Sasuke! Mam dla Ciebie herbatę i kanapki – podbiegła do
chłopaka, leżącego w jaskini, znajdującej się niedaleko wioski.
- Arigatō – powiedział z uśmiechem na twarzy Sasuke.
Dziewczyna uklękła koło niego, ściągając bandaż z brzucha.
- Ałł! – prychnął posiadacz Sharingana.
- Gomene – Hinata przeprosiła i kontynuowała.
- Nie przepraszaj! Ile razy mam Ci mówić? – uśmiechnął się
chłopak – A tak w ogóle, to bardzo dobra herbata.
- Arigatō – ucieszyła się jasnooka.
- Twoi rodzice nie są na Ciebie źli, że tak często wychodzisz
i długo nie wracasz?
- Mój tato się trochę denerwuje, ale to nic. Po prostu będę
troszeczkę wcześniej wracać – uśmiechnęła się Hinata.
- Nie chcę, żebyś miała przeze mnie kłopoty – mruknął.
- Nie mam.
- To dobrze – uśmiechnął się Sasuke.
Hinata opatrzyła mu rany, porozmawiała z nim jeszcze chwilę i
wróciła do Konoha- gakure.
Tak mniej więcej wyglądał najbliższy tydzień granatowowłosej.
Jednakże po tygodniu, kiedy przyszła do jaskini, nie zastała
tam Sasuke. Zaczęła go szukać. Obawiała, że może stać mu się krzywda. Szukała
go tak godzinę.
- Ohayō, Hinata. Co robisz?
- Sasuke!!! Szukałam Cię! Gdzie byłeś?! Dlaczego wyszedłeś z
jaskini?! – dziewczyna pierwszy raz tak się zdenerwowała.
- Gomene, Hinata… Byłem kupić coś do jedzenia. Gomene.
- Nie, to ja przepraszam. Nie powinnam tak krzyczeć…
- Hahaha! Wyglądałaś słodko…
- Hm? Co?
- Ymm… Nie… Nic – chłopak dopiero teraz załapał co
powiedział.
- ?
- No nic. Nie patrz tak na mnie!
- Hahaha. Dobrze, dobrze… Nie powinieneś jeszcze wstawać.
- Już wszystko w porządku, bakłażanku – zaśmiał się cicho
chłopak. Dziewczyna przyzwyczaiła się, że Sasuke tak ją nazywa.
- To dobrze, ale nie mów tak do mnie – uśmiechnęła się
Hinata.
- Dlaczego? Lubię bakłażany – dziewczyna na te słowa się
lekko zarumieniła.
- A ja lubię uciekinierów! – powiedziała, chcąc się odgryźć.
- Taak? To chodź tu – rozkazała jej poważnym głosem, Sasuke.
Dziewczyna posłusznie podeszła, nie wiedząc co chłopak chce
zrobić… Sasuke tylko wydawał się być poważny… Kiedy tylko jasnooka podeszła,
chłopak dźgnął ją w żebro, uciekając jak najdalej, aby dziewczyna mu nie
oddała.
- Ał! No chodź tu! Co? Boisz się? – Hinata zaśmiała się,
goniąc posiadacza Sharingana.
- Nie, nie boję – w tym momencie chłopak się zatrzymał, a
dziewczyna, nie dając rady wyhamować, walnęła o jego klatkę piersiową głową.
Chłopak złapał ją za podbródek i delikatnie pocałował. Hinata
zamiast wyglądać jak bakłażan, wyglądała teraz jak pomidor. Nie wiedziała co
ma robić. Stała tak wpatrzona w niego. Chłopak pogłębił pocałunek. Wsunął szybko
swój język do jamy ustnej dziewczyny. Zaczął nim poruszać, w tym samym czasie
masował delikatnie jej plecy. Hinata zaczęła się wyrywać i jęczeć.
- Cii… I tak Cię nie puszczę kochanie – po tych słowach
jasnooka zrozumiała, że to co robi nic nie da, więc zamknęła oczy i czekała.
Chłopak znów wsunął język w jej usta. Zaczął nim gładzić
język Hinaty. Po chwili ręka chłopaka wsunęła się pod dolną część bielizny
dziewczyny. Hinata cichutko jęknęła. Zaczął masować jej pośladki, co chwilę je
uciskając. Po chwili język Sasuke zjechał powoli na szyję granatowowłosej.
Chłopak zostawił tam malinkę i zjechał niżej. Jego język znajdował się teraz na
dekolcie dziewczyny. Sasuke wyciągnął rękę z majtek Hinaty i zaczął powoli
ściągać jej koszulkę. Kiedy to zrobił, delikatnie ścisnął biust Hinaty, przy czym
ta jęknęła. Tym razem dziewczyna inaczej zareagowała.
- S-Sasuke- kun… Ja nie mogę… Boję się…
- Hinata… Kocham Cię… Zróbmy to.
- A- ale…
- Dobrze. Jeżeli nie chcesz, to…
- Ja Ciebie też kocham, ale się boję…
- Hm? Ty? Mnie?
- Mhm. K- kocham Cię Sasuke- kun… - chłopak uśmiechnął się.
- Dobrze – posiadacz Sharingana podał koszulkę Hinacie. –
Załóż.
- Sasuke…
- W porządku. Załóż ją – Hinata założyła koszulkę.
- … Co tu się dzieje?! – krzyknął ojciec jasnookiej.
- Hm? Tato? T- to nie tak…
- Co Ty tutaj robisz?! Uciekłeś z wioski, a teraz co?!
- Tato…
- Cicho! Co robisz?! Pomagasz zdrajcy?!
- Tato…
- Powiedziałem „Cicho!”!
- Niech pan na nią nie krzyczy! – powiedział Sasuke.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić!
- Ciszaaaa!!! – krzyknęła mama Hinaty, wychodząc zza pleców Hiashi
Hyūgi.
- Mama?
- Ciszej. Nie krzyczcie tak. Hiashi, nie wiedziałeś, że nasza
córka ma chłopaka?
- Hm? C- co? Ty wiedziałaś? – zdziwił się mężczyzna wraz z
Hinatą.
- Może nie wiedziałam, że to Sasuke, ale wiedziałam, że ma
chłopaka.
- M- mamo, to nie jest mój chłopak.
- Nie? – zdziwił się Sasuke.
- Hm? – dziewczyna popatrzyła na chłopaka.
- Jest, jest… - powiedziała spokojnie matka jasnookiej.
- I Ty to tak spokojnie przyjmujesz?! – zdenerwował się
użytkownik Byakugan’a.
- A co mam zrobić? Jeżeli chcą być razem, to niech będą i
tyle.
- Naprawdę pani nam pozwala? – zdziwił się chłopak.
- Oczywiście. Tylko pod jednym warunkiem.
- Jakim? – zapytał Sasuke.
- Wrócisz do wioski – odparła matka Hinaty.
- Y? Nie mogę!
- Możesz, możesz, tylko się boisz… Wszyscy na Ciebie czekają,
a Ty mówisz, że nie możesz?
- Mhm… Jeżeli wrócisz możesz być z Hinatą – uspokoił się
staruszek jasnookiej.
- Tylko musisz mi coś powiedzieć. Kochasz Hinatę? – zapytała poważnym
głosem matka.
- … T- tak. Kocham ją…
- Wspaniale! Także wracajmy do wioski! – uśmiechnęła się
uroczo mama dziewczyny.
Rodzice Hinaty ruszyli pierwsi, a Sasuke i Hinata jeszcze na
chwilę się zatrzymali.
- No to mieliśmy tu niezłą imprezę – chłopak wypuścił głośno
powietrze z ust.
- Gomene…
- Nie przepraszaj! … Dziękuję.
- Hm? Za co?
-ZA TO ŻE
MAM KOGO KOCHAĆ… - powiedział Sasuke, całując Hinatę.
______________________________________________
Ohayō! (^▽^)
Patrząc na ankietę, zauważyłam że oczekujecie paringu SasuHina, więc spełniłam prośbę. ^ω^
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. c:
Proszę o konstruktywną krytykę. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz