niedziela, 18 maja 2014

Nowa manga ^o^

Było się na wycieczce w Warszawie, więc trzeba było coś kupić :3



Padło na mangę pt. "Madoka Magica" tom 1 ;33
No i oczywiście SUSHI *o*




piątek, 2 maja 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 6

~Iruka~

Wraz z przebudzeniem skończyło się moje wolne od uczenia dzieciaków. Mimo wszystko naprawdę lubiłem to robić. Owszem moi uczniowie czasami mnie nieźle wkurzali, ale czułem satysfakcję, że uczę przyszłość Konohy. 

Wstałem z łóżka, poszedłem do łazienki się umyć i ubrać, po czym zjadłem na śniadanie ramen i równo o 740 wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę akademii. Po jakiś 10-15 minutach dotarłem do niej. Poszedłem do klasy i... Jak?! Co się dzieje?!
Ujrzałem przygniecionego szafom ucznia, a wokół niego wielki tłum. Bez żadnego zastanowienia z trudem podniosłem mebel z ucznia. Byłem przerażony. W końcu w pewnym sensie odpowiadałem za niego.
- Co się tutaj dzieje?! Czy Wy powariowaliście?! Takuji w porządku?! Nic Ci nie jest?
- N-nie... Nie przygniotła mnie, spadłem pomiędzy półki...
- Czy Wy macie w ogóle mózgi?! Ja to się stało?!
Cała klasa milczała, jednakże po jakimś czasie...
- T-to przeze mnie... To ja kazałem mu się wspinać po tej szafie. Myślałem, że to będzie fajna zabawa,  w końcu w akademii jeszcze nas nie uczą jak się wspinać za pomocą chakry i w ogóle... Chciałem sam to zrobić żeby poczuć jak to jest, ale... Ale się bałem... -odpowiedział nieśmiało Hitoshi, jeden  z lepszych uczniów. Szczerze mówiąc w ogóle się tego po nim nie spodziewałem. On... On zawsze był cierpliwy, wiedział że technik w tym stylu uczy się dopiero po zakończeniu akademii. Co mu odbiło?!
- Skoro sam się bałeś, to po co kazałeś zrobić, to komuś innemu?
- Sądziłem, że jak Takuji uzna, że to bezpieczne i fajne, to dopiero wtedy ja to zrobię.
- A jakby nie skończyło to się tylko na kilku siniakach, to co byś zrobił?! Przyznałbyś się? Hitoshi... – przerwał mi dzwonek na zajęcia- Obydwoje zostaniecie po lekcjach... I tak miałem z Wami porozmawiać.


Kiedy zajęcia się skończyły Takuji i Hitoshi chcieli szybko wyjść z klasy... No tak... Takuji zrobiłby wszystko, aby uniknąć konsekwencji, a Hitoshi po prostu się bał. To pierwszy raz kiedy zrobił coś za co mógłby zostać ukarany...
Zawołałem obydwu, a Oni posłusznie podeszli.
- I co? Nic Ci nie jest Takuji?
- Nie, sensei... – odpowiedział mi mój kruczowłosy, dość wysoki uczeń.
- Hmm... I co ja mam z Wami zrobić? Hitoshi po Tobie to już w ogóle się tego nie spodziewałem.
- Gomen, Iruka- sensei... – mruknął pod nosem średniego wzrostu blondyn.
- Mówił sensei, że i tak miał z nami porozmawiać. O co chodziło? O czym chcesz z nami porozmawiać, Iruka- sensei? – zapytał Takuji.
- Ahh... Tak, no właśnie... Czy coś się stało? Od jakiegoś czasu widzę, że zbytnio dobrze się nie dogadujecie. O co chodzi?
- A czy my kiedykolwiek się dogadywaliśmy? – mruknął czarnowłosy, gdy Hitoshi stał obok i wpatrywał się w podłogę.
- No nigdy nie było pomiędzy Wami aż takiego napięcia, mimo to i tak Hitoshi poprosiłeś Takuji’ego, o to aby wspiął się po tej nieszczęsnej szafie...
- Skoro mnie poprosił, to chyba znaczy, że nic takiego się nie dzieje...
- ... Hitoshi, może Ty coś w końcu powiesz?
- Hm?! Aaa... Ym... J- ja ten... Nic takiego się nie wydarzyło sensei. Nie musisz się martwić...
- Skoro tak mówicie... Ale jakby coś, to mi powiedzcie... A co do tej szafy... Dzisiaj Wam odpuszczę, ale następnym razem nie myślcie sobie, że Wam to przejdzie płazem. Dobra?!
- Hai, sensei! – odpowiedzieli chórem i wybiegli z klasy.

Co za kłopotliwe dzieciaki...

Hyy... Muszę jeszcze iść do sklepu po coś na obiad...
W sumie... Może zjadłbym u Ichiraku ramen?

Ruszyłem w stronę Ichiraku i natknąłem się na... Yamato...
- Ohayō, Iruka! Nie widziałeś przypadkiem Kakashi’ego?
- Ym... Nie, dzisiaj od rana byłem w akademii.
- Oh, jak tak to przepraszam, ale jakbyś Go później gdzieś spotkał, to daj mi znać, ok?
- Jasne.
Jasne... Jak zawsze, to ktoś musi szukać Kakashi’ego, a nie On kogoś...

<burczenie w brzuchu>

Ahh... Ale jestem głodny.
Przyśpieszyłem tępo i już po jakiś 3-4 minutach siedziałem wygodnie na krześle u Ichiraku i jadłem ciepłe ramen z wieprzowiną .
Kiedy skończyłem szybko ruszyłem do swojego mieszkania. Nie mam pojęcia dlaczego, ale byłem strasznie zmęczony... Jak dotarłem do domu była około 1600.
Cóż... O tej godzinie raczej nie pójdę spać.
Podszedłem do półki i wpatrywałem się w dziesiątki książek na niej leżących.
Po jakiejś chwili wybrałem jedną z nich, a było to „Nindō: Czy shinobi są potrzebni?”, położyłem się na łóżku i zacząłem czytać.
Muszę przyznać, że była bardzo wciągająca, zanim się spostrzegłem, była już za dwadzieścia osiemnasta.
Włożyłem do książki zakładkę, odłożyłem ją na stolik nocny i poszedłem wziąć prysznic. Następnie zjadłem na kolację ryż z warzywami i położyłem się spać.


Po jakiś 20 minutach obudził mnie dzwonek do drzwi.
Kto mógłby teraz do mnie przyjść?
Otworzyłem drzwi i... Taa, w ogóle się nie spodziewałem...
- Co Ty tu robisz Kakashi?
- A nie miałem co robić, to stwierdziłem, że wpadnę zobaczyć co robisz, ale...-siwowłosy patrzył się na mnie jak na... Kurde! Dopiero teraz się kapnąłem, że otworzyłem mu drzwi, będąc w samych bokserkach! Cholera, jaki wstyd!
Zatrzasnąłem jōnin’owi drzwi przed nosem i szybko pobiegłem założyć jakiekolwiek spodnie i koszulkę.
Po jakiś 3 minutach wróciłem. Otworzyłem drzwi, za którymi stał Kakashi i...
- Znowu mi zatrzaśniesz drzwi przed nosem czy mogę wejść?
- Gomen... Jasne. Wchodź.
- ... Nie przeszkadzało mi, że byłeś w samych bokserkach...
- Co?! O czym Ty mówisz?!
- Nieważne...
- ... A tak w ogóle... Yamato Cię szukał.
- Tak? Czego chciał?
- Nie wiem, ale jakby coś kazał mi powiedzieć jakbym Cię spotkał.
- Ahh... Jasne... Spałeś już?
- Hm?! – ja Mu mówię o czym innym, a ten znowu o swoim... Yhh... On się chyba nigdy nie zmieni...
- Pytam się czy już spałeś? Chyba że zawsze otwierasz innym w samych bokserkach...
- A! Tak! Spałem... Byłem trochę dzisiaj zmęczony, więc położyłem się wcześniej spać. A w ogóle... Co Ty tu w końcu robisz?
- Mówiłem, że mi się nudziło... Ale wiesz jeżeli jesteś zmęczony, to już pójdę, tym bardziej, że Yamato mnie szukał. Sayōnara – odpowiedział siwowłosy, wychodząc z mieszkania i zamykając drzwi...
Taa...

Sciągnąłem z siebie koszulkę i spodnie, aby znowu zostać tylko w bokserkach do spania, zamknąłem drzwi na zamek i wracając do poprzedniej czynności, poszedłem spać...

______________________________________________
Ohayo! Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale miałam małe problemy ;/ Rozdział pisałam tylko wtedy kiedy miałam chęci i tylko wtedy kiedy miałam jakiś pomysł, więc to też dlatego go tak długo nie dawałam. Jest on troszeczkę dłuższy od poprzednich, ale też nie jakoś wielce. Jeszcze raz przepraszam i proszę o krytykę ^^





sobota, 19 kwietnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT!!! ^o^

Z okazji świąt Wielkanocnych życzę Wam wszystkiego. Tak wszystkiego...

Każdy z Was wie najlepiej co by chciał dostać. Niektórzy chcą jakąś rzecz, a inni chcą uczuć ^^

Dlatego życzę Wam wszystkiego czego zapragniecie, smacznego jajka, mokrego dyngusa, a także świąt spędzonych w miłym gronie.




Siedzi sobie baran na zielonej łące. 
A wkoło hasają wesołe zające. 
Bawią się i śmieją, wniebogłosy krzyczą. 
Że w te piękne święta, radości Ci życzą. 



HAPPY EASTER! ♥