- ... Ale to ja tu jestem geniuszem,
nie Ty! – krzyknął Neji.
- To że nie potrafię używać ninjutsu,
to nie znaczy, że nie mogę być geniuszem! – odparł Lee.
- Dobra, dobra. Przestańcie –
uspokajała ich Tenten.
- To mu wytłumacz, że nie możemy
teraz wybiec im na drogę tylko, dlatego że on jest podekscytowany misją... Jak
to zrobimy cała misja pójdzie się pieprz...!
- Neji!
- Khm. Jak to zrobimy cały nasz
wysiłek pójdzie na marne... – poprawił się Neji.
- Pragnę Was powiadomić, że kupcy uciekli
– nagle ni stąd, ni z owąd pojawił się Gai.
- Gai- sensei?! Co Ty tutaj robisz? –
zapytał Lee.
- Skończyłem właśnie swoją misję,
więc postanowiłem, że do Was wpadnę... Ale... Nie wygląda, aby... O co
właściwie się kłócicie?
- Nic takiego, sensei – powiedział
Neji, a Lee tylko poparł go, kiwając głową.
- Wpadłem tylko na chwilę, bo podobno
Piąta ma dla mnie jeszcze jakąś misję. Zakończcie swoją sukcesem...
- Hai! – odpowiedziała chórem cała trójka, a Maighto ruszył w dalszą drogę.
- ... Dobra. Odnajdźmy kupców i
dokończmy, to zadanie – powiedziała brązowowłosa.
- Mhm – mruknął Neji.
Po około godzinie udało się im
znaleźć kupców i ochronić ich przed złodziejami. Ruszyli w stronę pobliskiej
wioski, aby przenocować w jakimś tanim hotelu, ponieważ robiło się już późno.
Zakwaterowali się do swoich pokoi.
Neji i Lee mieli wspólny, a Tenten miała swój trzy pokoje dalej.
Od godziny dotarcia do hotelu w
pokoju chłopaków nie było ani chwili spokoju. Neji i Lee cały czas się kłócili
o to czy shinobi, który nie umie używać ninjutsu może być geniuszem.
- Nie rozumiesz, że ktoś kto nie
potrafi używać ninjutsu nie może być shinobi?!
- Zamknij się! Będę najlepszym
shinobi w wiosce... Nie! Będę najlepszym shinobi w świecie ninja!
- Taa... Jasne...
- Chłopcy! Zamkniecie się w końcu?! –
nagle weszła do pokoju, wkurzona tym całym hałasem, Tenten – Drzecie się tak,
że słychać Was na całą wioskę! Uspokójcie się, bo nas wywalą z hotelu...
Po co się kłócicie? ... Neji, jesteś geniuszem z klanu Hyūga, a Ty Lee jesteś najlepszym shinobi, który nie umie używać ninjutsu
jakiego kiedykolwiek widziałam. Nie musicie się kłócić o to kto jest
lepszy...- i po tych słowach szatynka wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.
- ...Khm... Tenten nie zna innego
shinobi, który nie umie używać ninjutsu – powiedział Hyūga, po czym na twarzach obydwu ninja pojawił się delikatny
uśmiech...
- ... Przepraszam Neji... –
powiedział po chwili Lee.
- Hm? Nie, to ja przepraszam. Nie
powinienem tak do Ciebie mówić...
- Więc zgoda? – uśmiechnął się Krzaczasty.
- Zgoda – potwierdził Neji.
- Umm... To co idziemy już spać?
- ... Wiesz co? Mam lepszy pomysł...
- Hee??? Jaki? – zapytał zdziwiony
Lee, a przystojny użytkownik Byakugan’a się uśmiechnął.
- ... Idę
się umyć... – powiedział Neji i poszedł do łazienki.
W tym
czasie Lee, który czekał aż będzie jego kolej na wzięcie prysznicu, rozmyślał o
co chodziło długowłosemu. Niestety przez te 15 minut, które zaoferował mu Neji,
biorąc prysznic, Brewka nic nie wymyślił.
- Co
robisz? – zapytał Hyūga, wychodząc z łazienki.
- Ymm...
Słuchaj... O co Ci chodziło mówiąc, że „Masz inny pomysł”?
Neji
uśmiechnął się i podszedł do Lee’ego.
- Chcesz
się dowiedzieć? – odpowiedział pytaniem Neji, lekko się uśmiechając.
- Mhm.
Kiedy
tylko szatyn usłyszał jak Lee przytaknął, rzucił go na łóżko, po czym sam
usiadł na jego biodrach.
- N-
Neji? Co Ty robisz? – zapytał zdezorientowany Krzaczasty.
-
Odpowiadam na Twoje pytanie – powiedział Byakugan’owicz uwodzicielskim głosem.
- Hyy?
Neji
musnął delikatnie usta Brewki i podszedł do drzwi, aby je zamknąć.
- No to
teraz nikt mi nie przeszkodzi – mruknął do siebie szatyn z godnym psychopaty
uśmieszkiem.
- Co?! O
czym Ty...
W tym
momencie Neji złożył kolejny pocałunek na ustach Krzaczastego i wrócił do
wcześniejszej pozycji na nim.
- Neji co
Ty robisz? – zapytał niewinnym głosem Lee jak tylko szatyn oderwał od niego
usta.
- Jak to
co? Godzę się z Tobą...
- Hm?
Ale... Jak ktoś nas usłyszy?
- To co?
I tak nas tu nikt nie zna.
- A
Tenten?
- Och,
przestań. Tenten jest trzy pokoje dalej, a ściany w tym hotelu są dosyć grube.
- Ale
to... Ty jesteś chłopakiem... I ja też... No i my...
- No i
co?! Skończ z tym! Nie chcesz się ze mną pieprzyć?!
- Hm?!
Ymm... To nie tak... Ja po prostu...
- Skoro
to nie tak, to przejdźmy do...
- Ale...!
Ja... My... Czy my możemy?
- A kto
Ci zabroni, kotku? – zapytał, a raczej stwierdził, Neji przybliżając swoje usta
do szyi Brewki – Jeżeli mnie nie chcesz, to Cię zwyczajnie zostawię, a jeżeli
nie masz nic przeciwko, to przestań w końcu gadać...
- Ym...
No... Ja... To... To jest niemoralne!!!
- ...Co?
...
- T- To
jest niemoralne... – mruknął Lee.
- Jak ja
Ci zaraz powiem co jest niemoralne, to...! – krzyknął Neji, podnosząc rękę z
chęcią walnięcia Brewki, jednakże szybko ją opuścił – Huuu... To nie ma
znaczenia... Kto Ci powiedział, że to jest niemoralne? Mamusia?
- ... No
po prostu... To jest niemoralne i już!
- Ach! Zamknij
się wreszcie! – krzyknął długowłosy i opuścił swe usta na usta Krzaczastego.
Gładził
delikatnie wargi Lee’ego swoimi. Po chwili do jamy ustnej bruneta wsunął
się zwinnie język Neji’ego. Szatyn jakby szukając czegoś, ruszał powoli swoim
językiem w ustach Brewki. Kiedy tylko jego język zatrzymał się na jakimś
miękkim obiekcie, który był językiem bruneta, zaczął go oplątywać swoim zwinnym
i delikatnym językiem. Jednakże Neji’emu, to nie wystarczało. Chciał więcej,
więc wśliznął szybko swoje ręce pod koszulkę Brewki i zaczął nimi wędrować po
jego brzuchu. Lee w tym czasie nie wiedział co ma zrobić. Nie wiedział czy ma
uciec, czy może oddać się długowłosemu. Po chwili drgnął, ponieważ Neji zaczął
bawić się jego sutkami. Lee poczuł, że jego członek zaczyna domagać się więcej,
ale on nadal nie wiedział co ma robić, więc tylko wyczekiwał co stanie się
dalej. Neji ssał sutki bruneta, a ten cicho pojękiwał. Podniecało, to szatyna.
Possał jeszcze chwilę dwa guziczki na klatce piersiowej Brewki i zsunął się
niżej. Przez spodnie zaczął masować członka Krzaczastego, a ten pojękiwał coraz
głośniej.
- N- Neji...
C- Co Ty robisz?
- Cii...
Zaraz będzie jeszcze lepiej – szepnął Neji i wrócił do swojego zajęcia.
Nie
śpieszył się. Powoli i delikatnie masował penisa bruneta. Po chwili rozpiął
rozporek Lee’ego. Teraz delikatnie przejechał po białych majteczkach Brewki i
od razu je ściągnął. Kiedy tylko członek Brewki pojawił się na powierzchni,
Neji ściągnął swoje spodnie i bieliznę. Zaczął delikatnie masować opuszkami
palców penisa bruneta. Jeździł w górę i w dół, a Brewka tylko pojękiwał.
Faktycznie, było mu dobrze. Było lepiej niż kiedykolwiek. Po chwili szatyn
przestał. Miał dość tylko dotykania Lee’ego rękami. Chciał więcej. Chciał go
poczuć w sobie. Przejechał jeszcze raz palcem po penisie Krzaczastego i po
chwili wziął go do ust. Lee cichutko zamruczał. Neji na ten odgłos tylko
jeszcze bardziej się uśmiechnął. Zaczął powoli ruszać ustami w górę i w dół.
Lizał delikatnie penisa Brewki. Co jakiś czas przestawał, aby trochę poirytować
Lee’ego, a za chwilę znowu go lizał. Składał na nim delikatne pocałunki, co wywoływało
u bruneta podniecenie. Po chwili szatyn wyciągnął penisa z ust.
- Hm? Co
robisz? Dlaczego przestałeś? – zapytał zdziwiony Lee.
- Podoba
Ci się? – uśmiechnął się długowłosy.
- Mhm –
przytaknął, czerwieniąc się, Brewka.
Neji
wepchnął swojego palca w usta Krzaczastego i powiedział mu, aby go poślinić.
Ten grzecznie wypełnił rozkaz. Wtedy szatyn włożył powoli palec pomiędzy
pośladki Lee’ego.
- Aaa! Co
Ty robisz?
- Cii...
Zaraz będzie w porządku, kochanie...
Kiedy Lee
przyzwyczaił się do tkwiącego w jego tyłku palca, Neji zaczął nim poruszać. Do
góry i w dół, w prawo i w lewo. Po chwili dodał dwa kolejne palce. Lee znowu
krzyknął. Tym razem Neji zamiast poczekać, wepchnął palce jeszcze głębiej.
- Aaa!
Neji! Przestań!
- Za
chwilę się przyzwyczaisz. Spokojnie.
Neji
powoli i delikatnie ruszał palcami wewnątrz bruneta. Za jakąś chwilę wyciągnął
gwałtownie palce, na co Lee głośno jęknął.
-
Dlaczego je wyciągnąłeś? Już się przyzwyczaiłem...
- No
właśnie...
Neji
pomasował swojego penisa i włożył go do dziurki pomiędzy pośladkami Brewki.
- Aaa!
Neji! To boli!
Szatyn na
te słowa wbił go tylko głębiej. Odczekał chwilkę i choć Lee jeszcze się nie
przyzwyczaił, zaczął ruszać swoim penisem. Teraz Neji poruszał nim powoli do
siebie i do Brewki, który rozkosznie pojękując, podniecał napalonego szatyna.
- Jesteś
słodki... – powiedział cichutko Neji.
-
Ughmm... N- Neji... T- To... To nadal boli...
- Zaraz
przestanie, misiu...
Neji
pchał coraz mocniej. Po chwili zauważył jak strużka krwi spływa na pościel.
Uśmiechnął się psychopatycznie i wepchnął penisa jeszcze mocniej, przy czym Lee
doszedł, wykrzykując jego imię. Neji poruszał się jeszcze chwilę i sam doszedł.
Wyciągnął swojego penisa, po czym przybliżył go do twarzy bruneta.
- Obliż –
rozkazał.
Brewka na
te słowa wysunął niepewnie język i polizał członka Neji’ego.
- Jeszcze
– powiedział szatyn, wpychając swojego penisa do ust Brewki.
Brewka
zaczął krążyć językiem po twardym członku długowłosego. Neji widząc, że Lee
czuje się niepewnie, zaczął sam poruszać swoim penisem wewnątrz ust bruneta.
Zaczął powoli, ale jego tempo zaczęło szybko przyśpieszać. W pewnym momencie
Neji wbił się mocno penisem w gardło Krzaczastego. Po chwili z ust bruneta
zaczęła wyciekać sperma. Sunęła się powoli po podbródku Lee’ego. Szatyn
wyciągnął członka i oblizał białą ciecz na twarzy Brewki. W tym momencie z
penisa Lee’ego znowu wytrysnęła sperma. Neji uśmiechnął się zawadiacko i zlizał
ją z członka bruneta. Brewka jęknął cichutko.
- ...Nie
było aż tak źle, co? – zaśmiał się Neji i pocałował delikatnie bruneta.
- Mhm –
odpowiedział Lee.
- Idź się
umyj, kochanie...
- Hm? ...
A- Ach... Tak – wyjąkał Krzaczasty i ruszył w stronę łazienki, ale po chwili
wrócił się, aby wziąć spodnie do spania.
- Aż tak
było dobrze, że Ci się coś w głowie pomieszało? – zapytał, podśmiewując się
cichutko, Neji.
- Hahaha,
ale śmieszne – mruknął pod nosem Lee.
- No idź
już się myć, idź...
- No a co
niby robię? – burknął brunet, wchodząc do łazienki.
Następnego
dnia wszyscy spotkali się przy recepcji, aby oddać klucze.
- No i co
chłopaki? Nie pozabijaliście się? – zapytała Tenten.
- No co
Ty? My? – zaśmiał się Neji, patrząc na Brewkę.
- A kto
inny? Przecież to Wy kłóciliście się cały wczorajszy wieczór – stwierdziła
szatynka.
- Nie
pamiętam – powiedział długowłosy, kładąc na ladę klucz od pokoju.
- Hahaha,
bardzo śmieszne. Czyli się pogodziliście, tak?
- No
jasne – odpowiedział Neji, patrząc porozumiewawczo na Lee’ego.
- To
dobrze – Tenten oddała klucz i wszyscy ruszyli w stronę Konohy.
______________________________________________
Konichiwa! ^-^
Dawno nie było rozdziału, wiem. Jednakże na dzisiaj wstawiłam Wam Oneshot'a, którego pisałam dosyć długo... Dlaczego długo? Po prostu, nie wiedziałam co mam napisać, aż w końcu uznałam, że wyzwolę swoje zboczone myśli w tym oto opowiadaniu. (-'3')- Mam nadzieję, że Wam się spodoba ^-^
Miłego dnia! :)