wtorek, 23 września 2014

Oneshot: Kakashi x Sakura

- Dlaczego?
- Nie możesz się tak narażać.
- Ale…
- Koniec dyskusji! – przerwał jej siwowłosy. - … Posłuchaj, Sakura. Nie możesz tego zrobić. Jeżeli Cię złapią, to po Tobie.
- Wątpisz we mnie, Kakashi- sensei?
- Nie, nie. To nie tak…
- Więc pozwól mi.  Podejdę do nich i z zaskoczenia ich załatwię – powiedziała różowowłosa.
- Niby jak zamierzasz, to zrobić?
- Ahh… - wzdechnęła głośno Sakura. – Dobrze wiesz, Kakashi- sensei, że to zboczeńcy. Skuszą się na każdą dziewczynę.
- Chyba nie zamierzasz…
- Nie. Tylko do nich podejdę. Jak zaczną się do mnie dobierać, to wtedy ich załatwię – powiedziała dumna ze swojego planu, Sakura.
- Ahh… Skoro tak, to dobrze. Tylko uważaj na siebie.
- Mhm – różowowłosa kiwnęła głową i spokojnym ruchem ruszyła w stronę przestępców.

„ A jeżeli coś jej się stanie? Może powinienem jej pomóc? … Nie, nie, nie. Sakura jest bardzo silna i da sobie radę. Muszę w nią wierzyć” – zamartwiał się Kakashi.

- Aaa! – po chwili posiadacz Sharingan’a usłyszał krzyk Sakury.
- Sakura! – krzyknął Kakashi i ruszył w jej stronę.
Kiedy wszedł do meliny przestępców, zauważył jak dziewczyna leży na stole, a nad nią stoi mężczyzna. Wokół niej stało jeszcze z dziesięciu facetów. Jeden z nich włożył swoją rękę pod koszulkę Sakury, drugi stał przy jej głowie, ruszając na nią swoim napalonym penisem, który na szczęście jeszcze był w spodniach.
- Mówiłem, że to nie jest dobry pomysł! – krzyknął Kakashi, jednocześnie biegnąc w stronę stołu, na którym znajdowała się dziewczyna.
- Kakashi- sensei… - powiedziała cichutko zapłakana Sakura.
Zboczeńcy od razu ruszyli w stronę Kakashi’ego z kunai’ami. Posiadacz Sharingan’a załatwił ich jedną techniką. Był tak wkurzony, że nie zważał na siłę przeciwników. W jednej chwili rozpętał piekło. Sakura nawet nie zdążyła spostrzec, kiedy Kakashi pokonał wszystkich erotomanów.
- Sakura… - powiedział pod nosem Kakashi, podchodząc do niej – Dlaczego?
- Gomene, sensei.
- … Nic Ci ni… - w tym momencie szarowłosy upadł na ziemię.
- Kakashi- sensei! – zielonooka wstała szybko ze stołu i uklękła przy posiadaczu Sharingan’a.
- N- nic mi nie jest… - wymamrotał siwowłosy.
- Jak to nic Ci nie jest?! Zużyłeś za dużo chakry… Gomene… Gomene, sensei! To przeze mnie… - z policzka Sakury spłynęła łza.
- Nie, Sakura. To moja wina nie powinienem Cię tutaj puszczać samą.
- … Nie mogłeś wiedzieć, że jestem aż tak słaba… - powiedziała przygnębiona zielonooka.
W tym momencie Kakashi położył swoją dłoń na policzku Sakury.
- Nie jesteś słaba. Jesteś wspaniała.
- Mhm? Sensei…
- … Pomóż mi wstać – uśmiechnął się siwowłosy. – Musimy wracać do Wioski Liścia.
- Nie! Nie możemy! Musimy dokończyć misję. Zaprowadzę Cię do szpitala w najbliższej wiosce i ją dokończę!
- Ale Sakura…
- Obiecuję, że mi się uda. Choćby nie wiem co, dokończę ją!
- Nie – powiedział gorzko Kakashi.
- Hm?
- Nie pozwolę Ci… Dokończymy ją razem. Nie mogę pozwolić, by znowu ktoś Cię skrzywdził…
- Nic mi nie jest – powiedziała Sakura, a siwowłosy jōnin delikatnie wykrzywił swoje oko na znak, że się uśmiecha.
- Z czego się śmiejesz, sensei?! – zmieszała się różowowłosa.
- Nie, nic. Po prostu wróćmy do pokoju – powiedział szczęśliwy siwowłosy.
- Ale z czego się śmiałeś?
- Ahh… Nic, po prostu zrobiło się dosyć poważnie, więc trzeba było trochę rozluźnić atmosferę – odrzekł Kakashi, wyginając swoje powieki w małego rogalika.
- Phh… Zero powagi – powiedziała Sakura, delikatnie się uśmiechając.

Wrócili do wioski, w której znajdował się hotel, w którym przenocowali ostatnią noc. Przedłużyli pobyt o dwa dni, a później zielonooka opatrzyła rany Kakashi’ego w jego pokoju.

- Przez mój głupi plan masz te zadrapania.
- No właśnie, zadrapania... To TYLKO zadrapania… - powiedział siwowłosy, cicho się śmiejąc.
- Nic w tym śmiesznego – powiedziała skupiona na ranach Kakashiego, Sakura.
- Ahh… Mówiłem, nie przejmuj się.
- Po prostu… - Kakashi przerwał różowowłosej, dźgając ją w żebro. – Ał!
- Hahaha! … Ał! – oddała mu Sakura. – No co Ty?! Sensei'a?! – powiedział rozbawiony Kakashi.
- Skoro Ty, Ero- Kakashi dźgasz swoją uczennicę, to uczennica może dźgać Ciebie! – powiedziała roześmiana zielonooka.
- Ero- Kakashi?! – zdziwił się siwowłosy.
- A co? Nie? Przecież to Ty czytasz codziennie jakieś porno- książki! – zachichotała dziewczyna. - Jeżeli nie są one o seksie, to o czym?
- Chcesz się przekonać? – powiedział czarująco, Kakashi.
- Hm? – zdziwiła się Sakura. Posiadacz Sharingan’a pociągał ją, jednakże uczennica ze swoim nauczycielem? Dla dziewczyny było to nie do przyjęcia… Do teraz. Sakura kiwnęła głową i na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
Kakashi rzucił zielonooką pod siebie na łóżko i pocałował delikatnie w czoło. Pozostawił na jej szyi malinkę i zwinnie wsunął swoje ręce pod koszulkę Sakury. Dziewczyna cichutko jęknęła. Masował delikatnie jej brzuch, a po chwili zaczął ściskać jej biust. Różowowłosa cichutko jęczała, podniecając tym siwowłosego. Kakashi szybko rozpiął stanik uczennicy, po czym pocałował ją delikatnie w usta. Zaczął pieścić jej sutki i wsłuchiwał się w coraz głośniejsze jęki dziewczyny. Po chwili ściągnął z niej koszulkę. Ssał delikatnie sutki uczennicy. Po niedługiej chwili Sakura poczuła jak coś wbija się w jej żeńskość.
- Hm. K- Kakashi- sensei, Ty…
Siwowłosy nie przerywał. Pozostawił twarde sutki i zsunął swoje spodnie, a po tym spodnie rózowowłosej. Dziewczyna zmieszała się. Przez bieliznę nauczyciel pieścił waginę zielonookiej. Ta cichutko pojękiwała. Kakashi ściągnął swoje bokserki i ustawił swojego członka przed twarzą uczennicy.
-Hm? – zaczerwieniała się dziewczyna, patrząc na wielkiego penisa zwisającego przed jej twarzą.
-Obciągnij – powiedział szorstko Kakashi.
- A- ale… - siwowłosy wepchnął mocno swojego członka do ust Sakury.
Dziewczyna jęknęła. Mężczyzna zaczął szybko i energicznie poruszać swoim kutasem. Po jakimś czasie Sakura przyzwyczaiła się do tkwiącego penisa w jej ustach i zaczęła go ssać. Opuszkami palców głaskała jądra siwowłosego. Lizała twardego członka. Z jej ust zaczęła ciec biała ciecz. Posiadacz Sharingan’a wyciągnął swojego kutasa z ust dziewczyny.
- Obliż  i połknij – rozkazał.
Dziewczyna zrobiła to. Delikatnie oblizała swoje usta, a następnie penisa nauczyciela. Kiedy jej usta były pełne spermy, Sakura połknęła ją. Jōnin ściągnął majtki uczennicy. Polizał jej waginę, a później mocno wbił w nią swojego penisa.
- Aaaa! Kakashi- sensei, to boli! Aa! Proszę przest… - dziewczyna nie dokończyła, ponieważ nauczyciel wyciągnął szybko swojego członka i włożył go w usta zielonookiej.
- Obciągnij mi jeszcze. Tylko mocno.
- K- kakashi- sense… - siwowłosy wbił w gardło dziewczyny penisa, nie dając jej nic powiedzieć.
- Obciągnij! – powiedział po czym wytrysnął uczennicy do gardła.
Dziewczyna dusząc się, połknęła spermę.
- Sensei… Kocham Cię… - powiedziała podniecona Sakura.
- Wiem. Ja ciebie też – odpowiedział siwowłosy, ściągając maskę. – Tylko nikomu się nie chwal, że widziałaś moją twarz - wymruczał, uśmiechając się, Kakashi.
- M- mhm…
- A teraz… – zamruczał jōnin, całując dziewczynę.
- Mhm – kiwnęła głową zielonooka, biorąc do ust penisa nauczyciela.
Ssała go powoli, a po chwili Kakashi zaczął nim szybko ruszać w ustach Sakury. Złapał za jej włosy, czubiąc ją. Dziewczyna jęczała głośno. Podniecało to jōnin’a. Po krótkiej chwili, znowu wytrysnął w usta Sakury. Czuł się wspaniale. Jego uczennica właśnie mu obciągała i ssała jak rasowa dziwka. Odwrócił ją tyłem do siebie i wbił pomiędzy jej pośladki swojego kutasa. Dziewczyna głośno krzyknęła. Kakashi energicznie ruszał się w środku Sakury.
- Kakashi- sensei… Ja… Ja zaraz… Ja zaraz…
- Jęcz, Sakura. Nie krępuj się – powiedział siwowłosy, robiąc kolejną malinkę na szyi uczennicy.
Dziewczyna spełniła prośbę jōnin’a. Jęczała, napalając nauczyciela, a ten pchał coraz mocniej i szybciej. Podgryzał ucho rózowowłosej, a ta jęczała jak najlepsza prostytutka.
- K- K- Kakashiii- senseiiiii… Ja zaraz… Zaraz dojdę!
- Ja też. Dojdę w Tobie, kochanie! – powiedział i zaczął masować kobiecość Sakury.
Po krótkiej chwili dziewczyna doszła, wykrzykując głośno imię jōnin’a. Kakashi mimo wszystko pchał jeszcze mocniej, głaskał cipkę Sakury, która jęczała, nie dając już rady. Kakashi po chwili doszedł wewnątrz zielonookiej. Położył się na niej i całował ją po całym ciele.



********************************************************************


Następnego dnia, gdy Sakura się obudziła, zauważyła że jej nauczyciela nie ma przy niej.
- K- Kakashi? – wyszeptała. Bała się, że jōnin wykorzystał ją i uciekł. Jednocześnie wierzyła, że nie mógłby zrobić czegoś takiego.
- I jak się spało? – zapytał siwowłosy, wychodząc z łazienki. Sakura zmieszała się, ponieważ jōnin miał tylko ręcznik na biodrach. – Co jest? Wczoraj się kochaliśmy, a dzisiaj czerwienisz się, jak widzisz mnie w ręczniku? – roześmiał się.
- N- nie… - spuściła głowę, Sakura.
- … Więc… Jak się spało? – zadał ponownie pytanie.
- … Dobrze – wymruczała zielonooka, delikatnie się uśmiechając.
- Jeżeli chcesz, możemy przedłużyć jeszcze pobyt – roześmiał się Kakashi.

- … K- Kakashi- sensei… - zaczęła Sakura.
- Tak?
- Ja… Ja Cię kocham… - wyszeptała dziewczyna, czerwieniąc się.
- … Ja Ciebie też, Sakura. Kocham Cię nad życie.






„[...] miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.”




poniedziałek, 1 września 2014

Oneshot: Sasuke x Hinata

- Zaraz się spóźnisz. Idź…
- … Potrzebujesz jeszcze czegoś, Sasuke- kun?
- Nie, dzięki.
- … A może…
- Dobrze wiesz, że nie mogę – przerwał jej zimnym głosem.
- Gomene.
- Nie przepraszaj. Wracaj do wioski, bo jeszcze ktoś nas zobaczy.
- Mhm – dziewczyna o granatowych włosach odwróciła się i ruszyła w stronę Wioski Liścia.
- Uważaj na siebie… - wyszeptał posiadacz Sharingan’a, jednakże Hinata była za daleko, aby go usłyszeć.

Wróciła do wioski i udała się do domu, gdzie czekał na nią ojciec.
- Gdzie byłaś tak długo? – zapytał.
- Poszłam trochę potrenować, ojcze.
- Chodź. Mama zrobiła obiad – mężczyzna uśmiechnął się i poszedł do jadalni.
Dziewczyna zrobiła to samo. Usiedli przy stole i zaczęli jeść.
- Gdzie jest Neji- kun? – zapytała długowłosa.
- Hokage- sama wezwała go do siebie. Powiedziała, że ma dla niego misję – odparł ojciec.
- A Wasza drużyna nie dostała żadnej misji, Hinata? – zapytała matka białookiej.
- Nie, mamo.

Skończyli jeść, po czym granatowowłosa poszła do swojego pokoju.
- Gdybyś tylko mógł wrócić do wioski… - wyszeptała.
Położyła się na łóżku i zaczęła czytać książkę „Wygnany. Pomoc potrzebna natychmiast.”.
Opowiadała ona o siedemnastoletnim mężczyźnie, który został wygnany z wioski za zdradę swojej osady. Nie mógł znaleźć miejsca dla siebie, więc zamieszkał w lesie. Jedzenie i picie przynosiła mu jego dziewczyna, która bardzo za nim tęskniła.
Była, to lektura idealna dla Hinaty. Nie tylko, dlatego że lubiła czytać książki, ale dlatego że sama pomagała zdrajcy. Przychodziła, rozmawiała z nim, robiła dla niego ciastka.
- Hinata… Znowu czytasz tę książkę? To chyba już piąty raz – powiedziała mama dziewczyny, wchodząc do pokoju.
- Mhm. Lubię ją czytać – oznajmiła białooka, na co kobieta się uśmiechnęła.
- Rozumiem... – wyszeptała. – Przyszłam Ci powiedzieć, że pod domem czekają na Ciebie Kiba i Shino.
- Hm? Co oni tutaj robią? – zapytała Hinata i nie dając matce czasu na odpowiedź, wybiegła na dwór.

- Kiba! Shino! Co Wy tutaj robicie?! – ucieszyła się.
- Przyszliśmy zapytać czy nie chciałabyś z nami potrenować?
- Hm? Jasne – granatowowłosa weszła do domu oznajmiła, że wychodzi i znów wybiegła z budynku. – Chodźmy – uśmiechnęła się.
- Mhm – kiwnął głową Kiba.

Ruszyli na plac treningowy. Ćwiczyli ponad trzy godziny. Zaczęło się robić ciemno.
- Chyba powinniśmy już wracać – powiedział Shino.
- Mhm – potwierdził Kiba. – Chodź Hinata. Odprowadzimy Cię.

Chłopcy odprowadzili jasnooką i sami wrócili do swoich domów.

Dni mijały. Neji wraz ze swoją drużyną wyruszył na misję, a Hinata siedziała w domu patrząc na deszcz, który nie chciał przestać padać.
- No przestań. Proszę… Przestań… - szepnęła.
Chciała, aby pogoda poprawiła się jak najszybciej. Jutro miała się spotkać z Sasuke i nie chciała, aby deszcz zniszczył jej plany.
Niestety następnego dnia ulewa nie ustała. Hinata ustaliła z Sasuke, że kiedy pada, ich spotkania zostają automatycznie odwoływane, więc granatowowłosa nie udała się na miejsce spotkania. Postanowiła, jednak przyjść tam jak tylko deszcz przestane padać.
Następnego poranka, gdy Hinata się obudziła, zauważyła że zamiast kropel deszczu za oknem widać piękne słońce wychodzące zza chmur. Szybko się umyła, ubrała i wybiegła z domu. Pędziła oczywiście do lasu, tam gdzie spotykała się z Sasuke.
Niestety uśmiech nie pokrył twarzy jasnookiej na zbyt długo… Kiedy dotarła na miejsce zauważyła granatowowłosego, leżącego pod drzewem. Głęboko w jego brzuch był wbity kunai.
- Sasuke… - podbiegła do niego z łzami w oczach. – S- Sasuke- kun…
Chłopak nie odpowiadał. Dziewczyna ułożyła go równo na ziemi i zaczęła leczyć rany wokół ostrza. Wiedziała, że może mu pomóc. Może i zużyje dużo chakry i będzie musiała się bardzo postarać, ale da radę mu pomóc.
- Sasuke… - szeptała do niego, lecząc jego ciało. – To moja wina. Powinnam wczoraj przyjść. Powinnam… Powinnam Ci pomóc.
- ... Nie. T- To nie Twoja wina – wymamrotał ciemnowłosy, otwierając powoli oczy.
- Sasuke!
- Nie krzycz. Nie krzycz, b- bo ktoś usłyszy…
- Co się stało? Kto Ci to zrobił? Kiedy?
- Spokojnie. Nic mi nie jest – uśmiechnął się delikatnie.
- Jak to nic Ci nie jest, Sasuke?! Masz wbity kunai w brzuch! – krzyknęła Hinata i łzy z jej oczu poleciały strużką.
- Hinata… Nie martw się. Nic mi nie będzie… – powiedział – … Obiecuję… - wyszeptał i przytulił jasnooką.
- Ale… Ale Ty…
- Cii… - Sasuke uspokajał Hinatę.
Kiedy posiadaczka Byakugan’a uspokoiła się, kontynuowała leczenie ran Uchihy.
Powoli wyciągnęła kunai’a z jego brzucha, po czym zaczęła kurować pozostałą po nim dziurę. Następnie zabandażowała uszkodzenia ciała Sasuke.
- Powinieneś iść do szpitala… Pomogę Ci.
- Nie! Dobrze wiesz, że nie mogę.
- Ale jeżeli nie pójdziesz, to może się wdać zakażenie.
- Hinata, dobrze wiesz, że nie mogę tam iść, więc przestań…
- Sasuke… Dobrze. W takim razie będę codziennie do Ciebie przychodzić – uśmiechnęła się delikatnie dziewczyna.
- Nie musisz.
- Ale będę. Ah! Przyniosłam Ci ciasteczka – jasnooka podała chłopakowi pudełko ze smakołykami.
- Nie trzeba było. Dzięki – uśmiechnął się.
Hinata wstała i otrzepała kolana z ziemi.
- Do jutra – powiedziała, uśmiechając się.
- Mhm.
Dziewczyna wróciła do domu.
- Hinata! Gdzie Ty znowu byłaś?! – zatrzymał ją w drzwiach zdenerwowany ojciec.
- T- Trenowałam…
- Znowu? Tak długo? Wyszłaś z samego rana, a wracasz wieczorem. Naprawdę trenowałaś?
- Tak, ojcze.
- … Dobrze, ale w przyszłości wracaj trochę wcześniej.
- Mhm.
Jasnooka zjadła kolację, umyła się, ubrała piżamę i poszła spać.
Wstała z samego rana, aby odwiedzić Sasuke. Szybko się przyszykowała i ruszyła.
- Sasuke! Mam dla Ciebie herbatę i kanapki – podbiegła do chłopaka, leżącego w jaskini, znajdującej się niedaleko wioski.
- Arigatō – powiedział z uśmiechem na twarzy Sasuke.
Dziewczyna uklękła koło niego, ściągając bandaż z brzucha.
- Ałł! – prychnął posiadacz Sharingana.
- Gomene – Hinata przeprosiła i kontynuowała.
- Nie przepraszaj! Ile razy mam Ci mówić? – uśmiechnął się chłopak – A tak w ogóle, to bardzo dobra herbata.
- Arigatō – ucieszyła się jasnooka.
- Twoi rodzice nie są na Ciebie źli, że tak często wychodzisz i długo nie wracasz?
- Mój tato się trochę denerwuje, ale to nic. Po prostu będę troszeczkę wcześniej wracać – uśmiechnęła się Hinata.
- Nie chcę, żebyś miała przeze mnie kłopoty – mruknął.
- Nie mam.
- To dobrze – uśmiechnął się Sasuke.
Hinata opatrzyła mu rany, porozmawiała z nim jeszcze chwilę i wróciła do Konoha- gakure.
Tak mniej więcej wyglądał najbliższy tydzień granatowowłosej.
Jednakże po tygodniu, kiedy przyszła do jaskini, nie zastała tam Sasuke. Zaczęła go szukać. Obawiała, że może stać mu się krzywda. Szukała go tak godzinę.
- Ohayō, Hinata. Co robisz?
- Sasuke!!! Szukałam Cię! Gdzie byłeś?! Dlaczego wyszedłeś z jaskini?! – dziewczyna pierwszy raz tak się zdenerwowała.
- Gomene, Hinata… Byłem kupić coś do jedzenia. Gomene.
- Nie, to ja przepraszam. Nie powinnam tak krzyczeć…
- Hahaha! Wyglądałaś słodko…
- Hm? Co?
- Ymm… Nie… Nic – chłopak dopiero teraz załapał co powiedział.
- ?
- No nic. Nie patrz tak na mnie!
- Hahaha. Dobrze, dobrze… Nie powinieneś jeszcze wstawać.
- Już wszystko w porządku, bakłażanku – zaśmiał się cicho chłopak. Dziewczyna przyzwyczaiła się, że Sasuke tak ją nazywa.
- To dobrze, ale nie mów tak do mnie – uśmiechnęła się Hinata.
- Dlaczego? Lubię bakłażany – dziewczyna na te słowa się lekko zarumieniła.
- A ja lubię uciekinierów! – powiedziała, chcąc się odgryźć.
- Taak? To chodź tu – rozkazała jej poważnym głosem, Sasuke.
Dziewczyna posłusznie podeszła, nie wiedząc co chłopak chce zrobić… Sasuke tylko wydawał się być poważny… Kiedy tylko jasnooka podeszła, chłopak dźgnął ją w żebro, uciekając jak najdalej, aby dziewczyna mu nie oddała.
- Ał! No chodź tu! Co? Boisz się? – Hinata zaśmiała się, goniąc posiadacza Sharingana.
- Nie, nie boję – w tym momencie chłopak się zatrzymał, a dziewczyna, nie dając rady wyhamować, walnęła o jego klatkę piersiową głową.
Chłopak złapał ją za podbródek i delikatnie pocałował. Hinata zamiast wyglądać jak bakłażan, wyglądała teraz jak pomidor. Nie wiedziała co ma robić. Stała tak wpatrzona w niego. Chłopak pogłębił pocałunek. Wsunął szybko swój język do jamy ustnej dziewczyny. Zaczął nim poruszać, w tym samym czasie masował delikatnie jej plecy. Hinata zaczęła się wyrywać i jęczeć.
- Cii… I tak Cię nie puszczę kochanie – po tych słowach jasnooka zrozumiała, że to co robi nic nie da, więc zamknęła oczy i czekała.
Chłopak znów wsunął język w jej usta. Zaczął nim gładzić język Hinaty. Po chwili ręka chłopaka wsunęła się pod dolną część bielizny dziewczyny. Hinata cichutko jęknęła. Zaczął masować jej pośladki, co chwilę je uciskając. Po chwili język Sasuke zjechał powoli na szyję granatowowłosej. Chłopak zostawił tam malinkę i zjechał niżej. Jego język znajdował się teraz na dekolcie dziewczyny. Sasuke wyciągnął rękę z majtek Hinaty i zaczął powoli ściągać jej koszulkę. Kiedy to zrobił, delikatnie ścisnął biust Hinaty, przy czym ta jęknęła. Tym razem dziewczyna inaczej zareagowała.
- S-Sasuke- kun… Ja nie mogę… Boję się…
- Hinata… Kocham Cię… Zróbmy to.
- A- ale…
- Dobrze. Jeżeli nie chcesz, to…
- Ja Ciebie też kocham, ale się boję…
- Hm? Ty? Mnie?
- Mhm. K- kocham Cię Sasuke- kun… - chłopak uśmiechnął się.
- Dobrze – posiadacz Sharingana podał koszulkę Hinacie. – Załóż.
- Sasuke…
- W porządku. Załóż ją – Hinata założyła koszulkę.
- … Co tu się dzieje?! – krzyknął ojciec jasnookiej.
- Hm? Tato? T- to nie tak…
- Co Ty tutaj robisz?! Uciekłeś z wioski, a teraz co?!
- Tato…
- Cicho! Co robisz?! Pomagasz zdrajcy?!
- Tato…
- Powiedziałem „Cicho!”!
- Niech pan na nią nie krzyczy! – powiedział Sasuke.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić!
- Ciszaaaa!!! – krzyknęła mama Hinaty, wychodząc zza pleców Hiashi Hyūgi.
- Mama?
- Ciszej. Nie krzyczcie tak. Hiashi, nie wiedziałeś, że nasza córka ma chłopaka?
- Hm? C- co? Ty wiedziałaś? – zdziwił się mężczyzna wraz z Hinatą.
- Może nie wiedziałam, że to Sasuke, ale wiedziałam, że ma chłopaka.
- M- mamo, to nie jest mój chłopak.
- Nie? – zdziwił się Sasuke.
- Hm? – dziewczyna popatrzyła na chłopaka.
- Jest, jest… - powiedziała spokojnie matka jasnookiej.
- I Ty to tak spokojnie przyjmujesz?! – zdenerwował się użytkownik Byakugan’a.
- A co mam zrobić? Jeżeli chcą być razem, to niech będą i tyle.
- Naprawdę pani nam pozwala? – zdziwił się chłopak.
- Oczywiście. Tylko pod jednym warunkiem.
- Jakim? – zapytał Sasuke.
- Wrócisz do wioski – odparła matka Hinaty.
- Y? Nie mogę!
- Możesz, możesz, tylko się boisz… Wszyscy na Ciebie czekają, a Ty mówisz, że nie możesz?
- Mhm… Jeżeli wrócisz możesz być z Hinatą – uspokoił się staruszek jasnookiej.
- Tylko musisz mi coś powiedzieć. Kochasz Hinatę? – zapytała poważnym głosem matka.
- … T- tak. Kocham ją…
- Wspaniale! Także wracajmy do wioski! – uśmiechnęła się uroczo mama dziewczyny.
Rodzice Hinaty ruszyli pierwsi, a Sasuke i Hinata jeszcze na chwilę się zatrzymali.
- No to mieliśmy tu niezłą imprezę – chłopak wypuścił głośno powietrze z ust.
- Gomene…
- Nie przepraszaj! … Dziękuję.
- Hm? Za co?



-ZA TO ŻE MAM KOGO KOCHAĆ… - powiedział Sasuke, całując Hinatę.




______________________________________________
Ohayō! (^▽^)
Patrząc na ankietę, zauważyłam że oczekujecie paringu SasuHina, więc spełniłam prośbę. ^ω^
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. c: 
Proszę o konstruktywną krytykę. :)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Ohayō! (。◕‿◕。)

Byłam w tamtym tygodniu w Lublinie i chciałabym się z Wami podzielić... Nie, nie wrażeniami, a pamiątkami, które tam nabyłam. o(^w^)o
Można się domyślić, że pojechałam tam tylko i wyłącznie po mangi. (≧ω≦)
... Przy okazji napiłam się Bubble Tea... (ノ゜ω゜)ノ

Tak więc przejdźmy do moich nabytych, kochanych, najcudowniejszych... Dobra, dobra, już kończę... Przejdźmy do zakupów...

Kupiłam dwie mangi.

1) Puella Magi Madoka Magica ~ The different story ~ tom 2





2) Książe Piekieł: devils and realist tom 1




... To jeszcze nie koniec. ヽ(゜∇゜)ノ

Do tego dokupiłam jeszcze książkę do nauki japońskiego "Japoński nie gryzie!".  •ᴥ•



Poza książkami kupiłam jeszcze duuużo (jak na mnie) ciuchów w galerii Atrium Felicity. (=゜ω゜)

Ahh... No to chyba tyle C:

O! Nie, nie, nie... :) Pochwalę się jeszcze tym, że kupiłam sobie fasolki o 36 smakach (✿◠‿◠)



Dobra, to tyle. ^-^



Sayōnara(─‿‿─)