środa, 26 lutego 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 4


~Iruka~

 Tak jak spodziewaliśmy się z Kakashi’m,  zaraz po wyruszeniu zaatakowała nas druga grupa przestępców. Byli tylko trochę silniejsi od poprzednich przeciwników. Było ich około jedenastu. Większość z nich posługiwała się katanami, tylko 3-4 używało zwykłych kunai’ów lub shuriken’ów. Mieli całkiem niezłą taktykę, dlatego trochę nam zajęło ich pokonanie. Kakashi zajął się walką, a ja zastawiłem pułapkę z wybuchowych notek. Wszystko poszło po naszej myśli- przestępcy zajęli się walką, a ja szybko mogłem przykleić notki do drzew. Gdy już skończyliśmy walkę szybko, już bez żadnych przeszkód, odprowadziliśmy kupców do Wioski Takumi.
- Dziękujemy za ochronę – powiedział pan Mitsuo.
- To nasz obowiązek – odpowiedział Kakashi.
- …Może jednak nie jesteście tak słabi jak myślałem…- mruknął pod nosem Ryu.
- Hm?- zdziwiliśmy się z szaro- włosym,  ponieważ młody syn pana Mitsuo przez całą drogę tylko jęczał jacy, to ninja są bezużyteczni.
- Jednak daliście radę we dwójkę załatwić tych złodziei – ciągnął dalej Ryu – Ymmm… Dzięki…
- Nie ma za co – powiedzieliśmy z Kakashi’m chórem, uśmiechając się jednocześnie.


*********************************************************************************

~Kakashi~

- Ufff… Wreszcie skończyła się ta misja… - wzdychał Iruka.
- Mhm. Ale jeszcze musimy wrócić do wioski… - odpowiedziałem.
- Teraz, to my musimy rozłożyć namiot. Robi się już późno.
- Mhm – zgodziłem się.

Rozłożyliśmy namiot i poszliśmy złowić kilka ryb na kolację. Po około 30 minutach już siedzieliśmy przy ognisku, czekając aż upieką się nasze zdobycze. Gdy zjedliśmy przebraliśmy się i poszliśmy spać.

Następnego ranka… a raczej południa, wstając poczułem jakiś znajomy zapach. Wyszedłem z namiotu i zobaczyłem jak Iruka zalewa gorącą wodą ramen. Gdy tak na niego patrzyłem wydawało mi się, że…
- Ooo… Wreszcie wstałeś… - powiedział do mnie szatyn odwracając głowę w moją stronę.
- Mhhmm…- odpowiedziałem, ziewając.
- Ale musisz poczekać na śniadanie, ponieważ dopiero co zalałem…
- Hm? Zrobiłeś też dla mnie ramen??? – zdziwiłem się. Po co Iruka robił dla mnie śniadanie? Może on… Może on mnie lubi?! Ahhh… Nie, nie, nie! Obydwoje jesteśmy facetami i musimy sobie pomagać, to tyle… Tylko dlatego zrobił mi ramen…
- Tak, ja zjadłem jakieś dwie godziny temu…
Usiadłem obok brązowowłosego czekając, aż moje śniadanie będzie gotowe do spożycia.
- Wczoraj wstałeś przed 3:00, a dzisiaj około 12:00…
- Wczoraj, to był wyjątek… - mruknąłem, sprawdzając czy ramen jest już gotowe. Nie ukrywam, że byłem strasznie głodny.
- Aż tak jesteś głodny? – zapytał Iruka – Za jakieś 5 minut powinno być gotowe, a puki co możesz zjeść onigiri…
- Wytrzymam jeszcze 5 minut…

Po 2 minutach odkryłem miskę z ramen’em i zacząłem jeść.
- Mówiłeś, że wytrzymasz 5 minut…
- Hmmm… Wygląda na to, że jest już gotowe.
- Ahh… Nieważne, nieważne… Idę złożyć namiot.
- Mhm…

*********************************************************************************

~Kakashi~

- Huu… Nareszcie w Konosze…
- Mhm. Chodźmy zdać raport.
Po kilkunastu minutach już byliśmy pod biurem hokage. Iruka zapukał i jak zawsze po usłyszeniu „Wejść!” weszliśmy.
- O! Kakashi! Iruka! Już wróciliście! I jak? Misja się udała?
- Mhm. Bezpiecznie odprowadziliśmy kupców hokage-sama – odpowiedziałem.
- Dobrze, więc napiszcie raport i przynieście go później.
- Hai! – odpowiedzieliśmy z szatynem i wyszliśmy.


- I co masz zamiar robić przez te 4 dni wolnego? – zapytałem Irukę zaraz po wyjściu z gabinetu Piątej.
- No nie wiem… Może pójdę do gorących źródeł… Jeżeli znowu nie dostane misji… Hm? A po co pytasz?
- A tak o. Po prostu byłem ciekawy… A! Nie musisz pisać raportu… Sam się tym zajmę. Cześć! – odpowiedziałem wchodząc na schody, które prowadziły do mojego mieszkania.

*********************************************************************************

~Iruka~

Zaraz po tym jak pożegnałem się z Kakashi’m poszedłem do domu rozpakować swój plecak. Zastanawiałem się po co Kakashi chciał wiedzieć co będę teraz robić… Hmm… Może sam nie ma z kim spędzić czasu i chce znaleźć kogoś, aby minął mu szybko czas… Ahh… Nieważne…
Hmm… I co teraz by tu porobić? O! Pójdę do gorących źródeł, a później na ramen do Ichiraku….

Idąc do gorących źródeł zauważyłem Naruto, biegnącego w moją stronę.
- Ohayou Iruka- sensei!
- O, ohayou Naruto. Coś się stało?
- Nie, nic… Tylko pomyślałem, że może byś postawił mi ramen u Ichiraku?
- Huu… Przecież stawiałem Ci ostatnio… A poza tym dopiero wróciłem z misji i idę właśnie do gorących źródeł.
- Hm? Z misji? O, już wiem! Pójdę z Tobą sensei do gorących źródeł, a później mi postawisz ramen.
- Naruto… Dobra chodź, ale przez najbliższe dwa tygodnie nawet nie myśl o tym, że będę Ci płacił za ramen.
- Dobra, dobra…

Poszliśmy razem z Naruto do źródeł, a później do Ichiraku. Oczywiście jak zawsze Naruto musiał opustoszyć mój portfel…
- Arigatou, Iruka- sensei. Będę już leciał – powiedział blondwłosy ,wstając z krzesła.

Hmmm… I znowu nie mam co robić… Może po prostu wrócę do domu? W końcu i tak jest już późno.

Wróciłem do swojego mieszkania, położyłem się, poczytałem trochę książkę, a po jakiejś pół godzinie zasnąłem.

_________________________________________________________________________
Najpierw chcę serdecznie podziękować  Alexxis ミチャ za, to że mi pomogła, poprawiając moje rozdziały... Teraz, gdy piszę opowiadania, obojętnie czy te co wstawiam na bloga czy te co piszę z nudów, najpierw włączam komentarze Alexxis, aby nie popełniać już aż tak dużo błędów :) Jeszcze raz, dzięki. A teraz znowu proszę o ocenę tego rozdziału C; :3

środa, 5 lutego 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 3

Szef przestępców kazał im się odsunąć i zaczął walczyć z Kakashi’m. Najpierw rzucił w niego kilkoma kunai’ami, ale Kakashi je wszystkie ominął. Następnie użył stylu ziemi, unosząc grunt pod nogami siwowłosego, aby ten podskoczył i wtedy ponownie go zaatakował kunai’ami. Walka ciągnęła się w nieskończoność. Nagle spod ziemi przede mną wyskoczył jeden ze złodziei i zaatakował mnie. Kakashi rzucił w niego kilkoma shuriken’ami, ale ten ich uniknął. Zacząłem z nim walczyć. Na szczęście mój przeciwnik był wolny, więc łatwo mi było go trafić. W końcu po kilkunastu minutach zadałem mu śmiertelny cios kunaiem. Zaraz po tym napadł na mnie od tyłu drugi.
- Iruka uważaj! Za tobą! – ostrzegł mnie siwowłosy jōnin.
- Wiem! – odkrzyknąłem.
Ten już był lepszy. Był szybszy, ale zadawał trochę mniejsze obrażenia. Za mną wyskoczył jeszcze jeden przestępca. Po chwili zauważyłem, iż walczyć z nim zaczął Ryu. Niestety po chwili już leżał na ziemi, więc musiałem podjąć walkę z oboma złodziejami. Po pewnym czasie wymęczyłem jednego. Zająłem się następnym. Zobaczyłem, że Kakashi w końcu pokonał swojego przeciwnika, używając słynnego chidori. Przyszedł mi z pomocą. Zajęliśmy się resztą bandziorów. Staliśmy chwilę, aby odpocząć, a po chwili białowłosy mierzył pięścią w moją stronę... „Ominął mnie” pomyślałem z ulgą, gdy zauważyłem, że pięść Kakashi’ego przeleciała koło mojej głowy. Po chwili usłyszałem, że jego dłoń jednak w coś uderzyła. Okazało się, że jōnin celował w przeciwnika, którego wcześniej wymęczyłem walcząc. Widocznie złodziej odzyskał siły i chciał mnie dźgnąć kunaiem w plecy.
- Dziękuję Kakashi.
- Nie ma za co. Nie spuszczaj gardy.
- Hai – odpowiedziałem.
Ruszyliśmy dalej. Szliśmy cały dzień, co jakiś czas robiąc bardzo krótkie przerwy. Gdy słońce zaczęło zachodzić Kakashi zaproponował, aby rozbić namioty. Wszyscy się zgodziliśmy. Pomogliśmy z białowłosym rozbić namiot panu Mitsuo i reszcie kupców, a następnie zajęliśmy się swoim.
- Gotowe! – krzyknął biało-włosy, rozciągając się.
- Mhm, pójdę po chrust na ognisko.
- Nie musisz tego robić. Shogo już poszedł – powiedział głos dochodzący zza moich pleców. Był, to pan Mitsuo.
- Naprawdę? Hmm… To trochę odpocznę. – powiedziałem i położyłem się na trawie, a Kakashi wszedł do namiotu. Po kilku minutach, także do niego wszedłem, gdy poczułem, że ziemia jest strasznie zimna. Rozsuwając nasz wspólny namiot zauważyłem, że Kakashi nie ma na sobie koszulki, a na kolanach trzyma otworzoną książkę Icha Icha. Nie wiem dlaczego, ale cicho jęknąłem pod nosem i zrobiłem się czerwony jak burak.
- Coś się stało? – zapytał siwo- włosy jōnin.
- N-nic… – „kurde, dlaczego tak się jąkam?”
- Na pewno? Jesteś cały czerwony.
- Mówię, że nic!
- …
- P-przepraszam… Nic się nie stało. – opanowałem się trochę i odpowiedziałem.
- Ty też się powinieneś przebrać.
- Z-za chwilę…
- Wstydzisz się mnie czy jak?
- Nie. Dlaczego miałbym? – Kakashi miał racje. Dziwnie się czułem widząc go bez koszulki, więc przebierając się przy nim… „ Jezuu… O czym ja mówię… Jestem facetem. Nie powinienem się go wstydzić…”. Gdy białowłosy wyszedł ściągnąłem koszulkę i zacząłem się przebierać.
- Iruka, ramen! – zawołał mnie po chwili Kakashi.
- Już, już! Chwilę! – założyłem szybko spodnie i wyszedłem zjeść kolację.
- Noo… Wreszcie – powiedział Kakashi, jedząc swoje ramen.
- Przebierałem się… - mruknąłem i zacząłem jeść swoją porcję.

************************************************************

Obudziłem się jeszcze przed wschodem słońca, co było dziwne, bo zazwyczaj nie wstaję tak wcześnie. Podniosłem głowę i zobaczyłem Irukę, który oczywiście jeszcze spał. Stwierdziłem, że skoro wszyscy śpią i jest tak wcześnie, to poczytam trochę moją ulubioną książkę - Icha Icha Paradise.
- Hmm? Dlaczego tak wcześnie wstałeś? – zapytał jednocześnie ziewając Iruka.
- Nie wiem… Jakoś tak… A ty? Obudziłem cię?
- Nie, nie… Po prostu wstałem, bo jestem głodny .
- Tak jak teraz o tym wspominasz, to też chętnie bym coś zjadł…
- Może być ramen? – zapytał Iruka wstając i wyjmując z plecaka dwie zupki ekspresowe.
- Jasne… - zgodziłem się, choć tak naprawdę miałem już trochę dość jedzenia w kółko tego samego.
Odłożyłem książkę i wyszedłem razem z szatynem z namiotu. Rozpaliliśmy ognisko i ugotowaliśmy wodę. Zalaliśmy w miskach nasze ramen. Gdy już zjedliśmy wstali inni nasi towarzysze i także zjedli śniadanie.
- Skoro już wszyscy skończyli jeść, to wyruszamy! – powiedziałem.


________________________________________________________________________

No i proszę o konstruktywną krytykę :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kakashi x Iruka: Rozdział 2


Gdy skończyliśmy jeść, Kakashi poszedł do namiotu. Oczywiście jak zawsze zaczął czytać Icha Icha Paradise. Ja ugasiłem ognisko, pomyłem miski po ramen w wodzie z jeziorka, które znajdowało się niedaleko miejsca, w którym rozbiliśmy namiot i także poszedłem się położyć. Leżałem myśląc o przebiegu naszej misji. Po kilkunastu minutach zauważyłem, że siwo-włosy jōnin już śpi, a książka leżała na jego koszulce. Podniosłem ją zaciekawiony jej zawartością. Zacząłem czytać. Choć książka była zboczona, to wciągająca.
-Nie ładnie jest zabierać czyjeś rzeczy – powiedział po chwili zaspany Kakashi.
-Yy… To… To nie tak… - speszyłem się – Ja tylko… Yyyy… Ja byłem ciekawy, dlaczego tak często czytasz tę książkę…
-Bardzo dużo rzeczy cię ciekawi… - mruknął -  I co… Podoba ci się?
-Jest strasznie zboczona- mruknąłem pod nosem, choć tak aby spóźnialski jōnin usłyszał.
-Zboczona? Może trochę…
-Trochę? Chyba żartujesz! Tu wszystko jest tylko o seksie… - powiedziałem, czując, że na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-Skoro ci się nie podoba, to możesz mi ją już oddać. – powiedział Kakashi, wyrywając mi książkę z rąk i otwierając na innym rozdziale.
-Dlaczego już nie śpisz? Przecież dopiero co zasnąłeś.
-Jakoś tak…
-Ymm… Ja już pójdę spać.
-Dobranoc – odpowiedział mi Kakashi już całkowicie wciągnięty przez tekst w książce.
Odwróciłem się na bok, tyłem do siwowłosego i zasnąłem.

***************************************************************

Rano wstałem i zauważyłem Kakashi’ego wiszącego nade mną z trzema onigiri.
-Masz. Jedz, zaraz wyruszamy.
-Dzięki – odpowiedziałem i zacząłem jeść śniadanie.
Po tym jak zjadłem wyszedłem z namiotu, złożyłem go z siwym jōnin’em i ruszyliśmy do wioski, w której mieli na nas czekać kupcy.

***************************************************************

-Jesteśmy już blisko – powiedziałem do Iruki.
-Mhm.
-Gniewasz się na mnie?
-Co? Niby dlaczego miałbym się gniewać?
-Całą drogę tylko potakujesz i potakujesz… Może się mi wstydzisz powiedzieć, że spodobała ci się moja książka, co?
-Nie! Po prostu… po prostu nie mam zbytnio o czym rozmawiać…
-…O! Jest brama… - powiedziałem zaraz jak zobaczyłem wejście do wioski.
-Chodźmy. Szybko… - pośpieszał mnie brązowo- włosy.
-Już, już… Co ci się tak śpieszy?
Weszliśmy do wioski i zaraz za bramą stali kupcy, których mieliśmy eskortować.
-To wy jesteście tymi ninja, którzy mają nas chronić? – zapytał jeden z nich.
-Tak. To my… Ja jestem Kakashi, a to Iruka – przedstawiłem nas.
-Miło mi. Ja mam na imię Mitsuo. To jest mój syn Ryu i moi przyjaciele: Yukio, Toshio, Toichi, Okakura, Haruki, Yujiro i Shogo.
-Jest was tylko dwóch? – zapytał młody mężczyzna o imieniu Ryu.
-Tak – odpowiedziałem.
-Pff… I to niby oni mają nas chronić? – powiedział zarozumiałym tonem sam do siebie Ryu.
-Właśnie… Dlaczego przysłano tylko dwóch ninja? Przecież mówiłem Hokage-samie, że gonią nas dwie grupy przestępców… - powiedział pan Mitsuo.
-Kakashi jest jednym z najlepszych jōnin’ów w wiosce – wtrącił Iruka.
-Naprawdę? Skoro tak mówisz… Więc ruszajmy… - odparł niezbyt zaskoczony Mitsuo.
-Dobrze – powiedziałem po czym ruszyliśmy do Wioski Takumi.


***************************************************************

-Kakashi… - powiedział do mnie Iruka.
-Wiem…
-Coś się stało? – zapytał pan Mitsuo.
-Doganiają nas – odpowiedziałem i w tym momencie zza drzew wyskoczyła jedna grupa wspomnianych przez Piątą i Mitsuo’ego przestępców.
-Zabijać i brać wszystko co mają! – krzyknął jeden z nich.
-Nie tak szybko – odpowiedziałem.
-Ooo… Kogo ja tu widzę? Kopiujący ninja Hatake Kakashi… No to się zabawimy!  - odpowiedział mi mężczyzna wydający rozkazy przestępcom.
-Iruka pilnuj kupców, ja się nim zajmę!

-Hai! – powiedział Iruka i ustawił się w najodpowiedniejsze miejsce do tego zadania.


_________________________________________________________
No i drugi rozdział :) Tych co przeczytali bardzo proszę o szczerą krytykę ;) A tak w ogóle mam już trochę rozdziałów na zapas xpp Ostatnio skończyłam pisać czwarty ;D Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodobał :)


Miłego dnia ;3